Firma Ethnosfera

Ania Patynek: Bębniarstwo i gra na instrumentach perkusyjnych – to moja pasja i droga życia… (druga część rozmowy)

Ania Patynek jest pierwszą dziewczyną w Polsce, która zajęła się zawodowo bębniarstwem i muzyką perkusyjną. Będąc samoukiem, poprzez ciężką pracę i grę w wielu zespołach bębniarskich osiągnęła taki poziom wykonawczy, iż była i jest zapraszana jako wykonawca i muzyk sesyjny do najbardziej znanych projektów muzycznych w Polsce.

Występowała na koncertach i pracowała w studio nagraniowym: ze Zbyszkiem Hołdysem, Marylą Rodowicz, Budką Suflera, Justyną Steczkowską, Voo Voo, Włodkiem Kiniorskim, zespołem Trebunie Tutki, Hose Torresem i innymi. A wszystko zaczęło się w połowie lat 80-tych od spotkania z Orkiestrą na Zdrowie prowadzoną przez Jacka Kleyffa i Słomę (Jurka Słomińskiego).

W drugiej części rozmowy – historia artystycznej kariery Ani Patynek oraz informacje o aktualnych projektach muzycznych i planach na przyszłość…

Sławomir Król: Druga część rozmowy z Anią Patynek, która pierwszą damą polskiego bębniarstwa — będę się tego trzymał.

Anna Patynek: Dziękuję, niech się niesie.

S.K: W poprzedniej rozmowie rozmawialiśmy o Twojej fascynacji bębniarstwem, gdzie to się urodziło, że te początki były związane z Orkiestrą na Zdrowie, Jackiem Kleyffem, ze Słomą. Dla mnie jesteś jakby wyjątkową postacią, bo jako jedna z nielicznych potrafiłaś zostać w jednym i drugim świecie.

Myślę o świecie bębnolubów, świecie muzyki etniczniej, tej blisko wspólnego grania i szukania formy, do świata muzyki komercyjnej, gdzie są pewne oczekiwania producentów muzycznych i musisz spełniać pewną określoną funkcję. Mam wrażenie, że bardzo niewielu artystów potrafi coś takiego. Jak Ci się to udało?

A.P: Ja na ogół mam takie podejście, żeby się rzucać na nowe wyzwania. Czy to były jakieś propozycje wspołpracy z teatrem, czy właśnie Budka Suflera…

S.K: No właśnie była Budka Suflera, Justyna Steczkowska, Voo Voo. Ta lista artystów ogólnie znanych jest imponująca.

A.P: Ja po prostu rzucam się w takie projekty, bo to mi daje zawsze nowe doświadczenie. To są kolejne wyzwania i teraz już jest tak, że z czasem przyzwyczaiłam się do jakichś pozycji, ale staram się mieć motto, aby wychodzić z tej pozycji bezpiecznej i pakować się w jakieś dziwne rzeczy jak np. ostatnio granie w pokazie tańczących koparek…

S.K: W pokazie tańczących koparek?

A.P: Tak, zadzwonił do mnie kolega i naświetlił sprawę, że jest zespół panów operatorów koparek, którzy jeżdżą nimi. Początkowo miało być tak, że ja i dobrany perkusista jesteśmy na łychach tych koparek i one jeżdżą z nami, a my gramy na bębnach i zapytano mnie co ja na to.

Więc ja przez telefon powiedziałam, że super wchodzę w to. A on odpowiedział: super, wiedziałam do kogo zadzwonić?

S.K: Więc co to jest brak lęku? Otwartość?

A.P: To jest ciekawość i doświadczenie, bo brałam udział w różnych sytuacjach.

S.K: A jak sobie dajesz radę w tym świecie, bo ja go trochę znam. Świat artystów gdzie są menedżerowie, telewizja, gdzie ludzie często krzyczą, a nie mówią do siebie itd.

A.P: Czasem jest trochę łatwiej, czasem trudniej. Nie miałam aż takich doświadczeń złych, że za dużo krzyczą na siebie.

S.K: To jest kwestia Twojego charakteru? Takiego bardzo miękkiego…

A.P: Oj nie jest taki miękki…

S.K: Bo wszyscy ludzie mówią, że Cię lubią, mam takie wrażenie i to pomaga też?

A.P: To pomaga. Nie gwiazdorze i jest mi to w ogóle bardzo dalekie i myślę, że ta chęć z mojej strony na współpracę i na to, aby być narzędziem w czyichś rękach powoduje, że ludzie współpracują ze mną. Jest na pewno dużo lepszych perkusjonistów ode mnie, ale to inne względy też mają wrażenie.

S.K: Myślę, że masz taką umiejętność, że potrafisz w cudowny sposób improwizować i szukać formy. Do tego jest potrzebna wyobraźnia muzyczna…

A.P: To jest dla mnie trochę metafizyczne przeżycie

S.K: Wiem, że trudno Ci o tym mówić, ale to jest rozmowa z Tobą, więc musisz powiedzieć o swoich silnych stronach. Moim zdaniem to jest ewidentne.

A.P: Ja jestem skromna bardzo. Jestem takim amatorem, tyle że zawodowym.

S.K: Ja już mówiłem to, że po prostu przyjemnie się na Ciebie patrzy, jak grasz. Nie tylko jak grasz, ale wtedy zwłaszcza, bo jest to gra ciała itd. Powiedz o swoich najnowszych rzeczach, bo Ty jesteś bardzo zapracowanym muzykiem.

A.P: Najnowszą rzeczą jest na pewno płyta, którą nagraliśmy z zespołem Samma Yoon z Mamadou, który jest Senegalczykiem polskim, albo Polakiem Senegalskim, który od wielu lat mieszka w Polsce.

S.K: Jest to prezenter radiowy, showman troszkę, postać znana w pewnych kręgach.

A.P: To jest trochę afrobeatowe, tak jak mówiliśmy sobie wcześniej, taka patchworkowa płyta, która wyszła w zeszłym roku i bardzo ją lubię, bo oprócz tego, że gram to śpiewam troszkę chórki i tutaj miałam możliwość tyle, ile mi struny dały możliwości, to tyle nagrywać głosów różnych i lubię to bardzo.

S.K: Moim zdaniem płyta jest bardzo ciekawa i bardzo różnorodna, można tam znaleźć różne rzeczy, ale powiem Ci, że po wysłuchaniu tej płyty miałem wątpliwości, czy nie jest ona zbyt eklektyczna, ale później widziałem zapisy koncertowe i na koncertach jest cudnie.

Właśnie kiedy Wy już nie jesteście w studio tylko bawicie się formą, improwizujecie z tą muzyką to te koncerty są bardzo dobre.

A.P: Za zamysłem całej płyty stoi Grzegorz Rytka i my na początku nie wszyscy się znaliśmy, albo współpracowaliśmy ze sobą więc każdy zagrał natomiast potem dopiero na koncertach to siadło, zaczęliśmy się wyczuwać i zaczęło się to zazębiać na tyle, że już mamy szkielet, konstrukcje i możemy się bawić pomiędzy tymi formami. To jest właśnie bardzo fajne.

S.K: Na tej płycie oprócz, że Ty grasz na bębnach to gra Słoma i przede wszystkim ona jest piękna dlatego, że moim zdaniem i to wiele ludzi zauważyło, są tam cudowne wokalizy. Wokalizy, które zrobiłaś z Olą są rewelacyjne. Powiedz mi dlaczego tak mało śpiewasz?

A.P: Ja śpiewam gdzie tylko mogę! Wiesz jak mnie ktoś zaprasza np. tutaj na tej płycie śpiewam.

S.K: Nie myślałaś o swojej płycie, w której byś połączyłabyś śpiewanie z grą na bębnach?

A.P: O swojej płycie? Nie wiem. To trzeba byłoby napisać teksty, ja nie mam takiego… no próbowałam coś tam kiedyś pisać, ale jak przeczytałam stwierdziłam, że nie to straszne są banały. Gdyby ktoś miał taki pomysł, że ja mam śpiewać teksty…

S.K: Śpiewasz pięknie wiesz o tym?

A.P: Dziękuję. Znowu wróciłam do grania z Jackiem Kleyffem, bo wielu latach przerwy i znowu tam śpiewam, bo dla mnie też jest ważne co śpiewam.

S.K: Nareszcie bym powiedział. Po wielu eksperymentach Jacek Kleyff wraca do najlepszego.

A.P: Dla mnie też jest ważne co wyśpiewuje, ten przekaz także jeśli chodzi o granie z Jackiem to jest to bardzo bliskie mojemu sercu. To jest mój początek i mam nadzieję nie koniec.

Lubię śpiewać i bardzo chętnie się udzielam, teraz też bodajże dwa dni temu śpiewałam wokalizy na płycie Pako Sarra i on ma takie pomysły, aby jeszcze tam coś nagrywać. Przyszłam, zrobiliśmy pierwszego take’a i okazało się, że super więc myślę, że coś tam nawrzucam na tę płytę.

S.K: Powiedz coś jeszcze o planach na przyszłość.

A.P: Planach? Właśnie tak się zastanawiam, że ja chyba nie planuje nic, wiesz?

S.K: Dajesz się unosić życiu?

A.P: Tak dokładnie, ja się tak unoszę i zastanawiałam się, co ja temu Sławkowi powiem, co planuje. Planuje na pewno, ile będę miała sił w rękach i w życiu to grać. A także uczyć się cały czas, bo to jest nieskończona droga.

S.K: To jest po prostu Neverending Story?

A.P: Dokładnie. Teraz ukochany mój zespół Ritmodelia, jest to zespół perkusistów i perkusjonistów, z którymi kocham grać, z tymi wariatami. To, co widzimy teraz na zdjęciu to jest zespół Samma Yoon z Mamadou.

S.K: Samma Yoon, tak?

A.P: Tak, to oznacza mój wybór w jednym z dialektów senegalskich.

S.K: Widzę, że jest to bardzo barwny projekt koncertowy. Ja polecam wszystkim, bo zapisy wideo z koncertu są świetne.

A.P: Dajemy radę, jeżeli chodzi o płytę, jest troszkę inaczej niż na koncercie, ale ludzie też są pod wrażeniem.

S.K: Aniu, czyli co nie masz planów, ale są one rozległe jak Ocean.

A.P: Ostatnio z Kubą Sienkiewiczem gram w kwartecie właśnie nie na kongach, nie na djembe, tylko na takim sprzęcie, który się nazywa kachon, który bardziej imituje perkusje. Są to dla mnie nowe brzmienia, nowa jakość, zupełnie inna motoryka, której też się uczę.

S.K: Ja Ci życzę, żeby to spełnienie artystyczne następowało cały czas, aby było obok Ciebie, abyś nigdy nie straciła tej cudownej energii, którą masz w sobie.

Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się i porozmawiamy o nowych rzeczach. Dziękuję Ci za spotkanie była to bardzo miła rozmowa.

A.P: I masz ładną koszulkę.

S.K: A właśnie to historyczna koszulka Orkiestry na Zdrowie. Dzięki.

Z Anią Patynek rozmawiał Sławomir Król.

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś