Gwiazdy

Beata Tadla (dziennikarka): Jedynym stałym elementem w życiu jest zmiana

Jak przez lata zmieniała się telewizja? Jak widzowie reagują na wpadki prowadzących i dlaczego chcą oglądać telewizję od kuchni? Na te i inne pytania w nowym cyklu 10 minut rozmowy odpowie znana dziennikarka Beata Tadla.

Tomasz Słodki: Co robisz na co dzień, aby było pozytywnie?

Beata Tadla: Kiedy się budzę, to po prostu się do siebie uśmiecham. Uśmiecham się do życia, do każdego dnia, bo każdy dzień jest po prostu nowym początkiem, nowym wyzwaniem, a ja bardzo lubię wyzwania. Uśmiecham się do tego, co przynosi mi życie.

Nie przejmuje się przeszłością. Nie pozwalam, aby przeszłość mną poniewierała, bo i tak jej nie zmienię i tak już nie mam na nią wpływu.

T.S: Ale są takie momenty, że dowiadujemy się, że coś nam się rozsypało. Ja tak sobie pomyślałem o tych Wiadomościach, bo swego czasu prowadziłaś jeden z najbardziej rozpoznawalnych programów w Telewizji Polskiej…

B.T: To był najlepszy program informacyjny w Polsce.

T.S: No właśnie i kończy się jakiś etap w naszym życiu, w Twoim przypadku Ty przestałaś prowadzić Wiadomości.

B.T: Nie da się pracować bez wkładania serca w to, co robimy.

T.S: Jak poradzić sobie w takich momentach, że nagle dostajesz informację, że następuje koniec tej fantastycznej przygody, w której zostawiłaś część swojego dziennikarskiego życia?

B.T: To była fantastyczna przygoda. Muszę powiedzieć, że nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w Wiadomościach, bo tam miałam wyzwania, których nikt wcześniej przede mną nie stawiał, a także mnóstwo nowych doświadczeń i rzeczy, które mnie ukształtowały zawodowo. Ja się naprawdę niesamowicie rozwinęłam i tylko z tego chcę się cieszyć. Po prostu nie myśleć o tym, co było złe.

Szukam we wszystkim czegoś pozytywnego, bo jeżeli na nas coś spada, a nie zawsze mamy na to wpływ.

To nie jest tak, że my mamy wielki pancerz i on nas obroni przed złem tego świata. Nie zawsze też ten pancerz jest twardy, każdy z nas jest inny, ma inną wrażliwość i inaczej przeżywa to, co nas spotyka. Jednak dla mnie najważniejsze jest to, że jeżeli już coś z zewnątrz dzieje się w moim życiu i nie mam na to wpływu to świadomość, że na to, jak ja sobie z tym poradzę wpływ mam. Jedynym stałym elementem w życiu jest zmiana.

T.S: Której się bardzo często boimy!

B.T: Tak, boimy się zmiany, ale w moim przypadku zmiana zawsze była tą dobrą zmianą — nomen omen i zawsze gdzieś tam na końcu okazywała się zmianą na lepsze.

T.S: Nowa sytuacja teraz pojawiła się w Twoim życiu.

B.T: Tak, nowa sytuacja, nowa telewizja i właściwie nowe zawodowe życie, cudowne miejsce, z którego jestem niesamowicie dumna, ponieważ spotkaliśmy się w gronie ludzi, którzy się bardzo lubią i bardzo szanują swoją pracę.

T.S: Czyli nie ma tego stresu związanego z tym, co kto powie i co kto z kim, gdzie, jak?

B.T: Tak, kto zaraz na Ciebie nada i będzie skarga do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, bo się okazuje, że można nawet językiem swojego ciała pokazać, jaki ma się stosunek np. do religii w szkołach.

Kiedyś była na mnie skarga, że właśnie mową ciała pokazałam swój negatywny stosunek do tego tematu. Więc ciężko jest dyskutować z takimi argumentami.

Jesteśmy odpowiedzialni za każde słowo, za naszą pracę, za to, co robimy, bo dziennikarz musi być odpowiedzialny. Więc nie można przekraczać granic i obiektywizmu, ale też takiej przyzwoitości.

T.S: Patrzę w lustro i patrzę w swoje oczy?

B.T: Tak i przede wszystkim patrzę w twarz sobie i innym. Ja bardzo lubię spotkania z ludźmi, dlatego że cenię sobie spotkania bezpośrednie. Nie znoszę rozmawiać przez telefon. Chyba że są to osoby, z którymi nie mogę się spotkać, a bardzo zależy mi na rozmowie np. z moją mamą, czy przyjaciółką.

Ale nie lubię, kiedy ktoś za dużo mówi do mnie przez telefon, a wiem, że możemy się spotkać osobiście. Nie udzielam też wywiadów internetowych. Nie lubię, jak ktoś przysyła mi pytania. Zawsze pytam: a nie chce Pani zobaczyć, czy na danym pytaniu się wzruszyłam, czy roześmiałam? Przecież to nas buduje. Pani się dowie o mnie czegoś dopiero wtedy, kiedy się spotkamy, a nie poprzez napisanie gotowych odpowiedzi.

T.S: Na planie takiego dużego programu jak np. Wiadomości, to pracuje trochę więcej ludzi?

B.T: Zdecydowanie! Abstrahując od tego, co się dzieje w telewizji publicznej, bo tam zdecydowanie ludzi jest za dużo. Widzisz, może być jeden człowiek, który ogarnie wiele funkcji, natomiast tam od wszystkiego jest jedna osoba i to jest niewłaściwe.

My w telewizji Nowa, mamy taką machinę, która składa się z trybików, profesjonalistów świetnie znających się na rzeczy, którzy wiedzą, który guzik przycisnąć i w którym momencie.

Jest mniejszy zespół, ale okazuje się, że można robić telewizję i program informacyjny, nie posiadając ani ośrodków telewizyjnych, ani korespondentów zagranicznych, czy redakcjami w innych krajach i można sobie z tym radzić, ponieważ informacja ma wartość bez względu na to, jak ona jest podana.

Telewizje się ścigają pod względem technologicznym. Oczywiście, że ma to znaczenie, ale tylko chwilowe, ponieważ człowiek i tak będzie bardziej zainteresowany informacją, nawet jeżeli będzie ona zilustrowana filmem z monitoringu miejskiego, albo nagrana komórką.

T.S: A masz tak, że w odpowiednim momencie zwracasz się do swojego partnera, a później obracasz do kamery, czy nad takimi rzeczami się nie pracuje?

B.T: Wiesz co, ja staram się zachowywać naturalnie. Im więcej narzuconych gestów i zachowań telewizyjnych, tym większa sztuczność. Ludzie wyczują fałsz, a go nie lubią. Ja kiedyś też usłyszałam wiele lat temu w TVN-ie, że współczesne dziennikarstwo to takie, w którym trzeba rzucać się komuś do gardła i przegryzać mu aortę, a ja nie mam tego w naturze. Więc wybrałam raczej bycie prawdziwą.

Nie kalkuluję, co może spodobać się widzom.

Czasem zaliczam wpadki, ale to jest tak jak w życiu. Nie możemy sobie odmawiać prawa do błędów.

Zaliczam wpadki i dzięki temu następnym razem wiem, jak powinnam się zachować. Natomiast absolutnie stawiam na naturalność. Dzisiaj, kiedy istnieje telewizja na żywo, ten dystans między prowadzącym a widzem bardzo się skrócił.

Kiedy zdarzy się wpadka, jesteśmy w stanie wprost to powiedzieć. Kiedyś w telewizji wyświetlała się plansza z napisem: przepraszamy za usterki techniczne. Za chwilę dalszy ciąg programu. A teraz to ogrywamy i ludzie naprawdę to lubią.

T.S: To jest telewizja od kuchni!

B.T: Tak, do której ludzie nie mają dostępu. Małe dziecko biorąc zabawkę, koniecznie chce wiedzieć, jak ona działa, więc rozkłada ją na czynniki pierwsze. Ludzie nie mają dostępu do telewizji, a chcą wiedzieć, jak ona działa.

Dlatego ja napisałam swoją ostatnią książkę, aby trochę przybliżyć ludziom trochę tej telewizyjnej kuchni, a także spowodować, aby ludzie spojrzeli na nas łaskawszym okiem. Bo rozłożenie się na kanapie przed telewizorem i krytykowanie wszystkich jak leci, bywa niesprawiedliwe.

T.S: Chciałbym poruszyć kwestię żeńskich form, bo bardzo mnie to interesuje. Często kobiety, które zapraszam do programu wolą być dyrektorami, a nie dyrektorkami. Ty prowadząc programy, używasz męskich form, jak ktoś Cię prosi, czy jednak dbasz o to, aby była to żeńska forma?

B.T: Są rzeczy, do których się przyzwyczajamy. To właśnie są te nawyki. Kiedyś w knajpach palono papierosy. Kiedy wprowadzano zakaz palenia we wnętrzu, to wszyscy zastanawiali się jak to możliwe, że nie będzie można palić tam papierosów.

A teraz nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że w ogóle można zapalić papierosa w środku jakiegoś lokalu gastronomicznego.

Tak samo jest w tym przypadku. To są pewne procesy, które następują. Kiedyś zwroty socjolożka, psycholożka, nie były możliwe, a dziś to już nie razi.

Ja nie mam z tym najmniejszego problemu. Jeżeli ktoś sobie nie życzy, to nie będę tego wprowadzać na siłę, natomiast mi to zupełnie nie przeszkadza, tym bardziej że język jest elastyczny i się zmienia, jest chłonny i to dobrze, bo jest to żywy twór.

T.S: Bardzo dziękuję za rozmowę i za ten przepiękny uśmiech.

B.T: Dziękuję.

Zapraszamy na kanał Tomasz Słodki Vlog

 

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś