Amsterdam

Rowerowe szaleństwo – dzwonki rowerów i dzwony kościołów

Amsterdam z lotu ptaka wygląda jak litera C. Są tutaj wąskie uliczki oraz kanały, dzięki którym miasto ma zupełnie inną specyfikę, niż wielkie, europejskie stolice. Jest tutaj przede wszystkim dość cicho, a to co słyszymy odbiega od tego co zanieczyszcza inne duże metropolie. Samochodów jest tu niewiele, bo po pierwsze trudno się nimi poruszać, po drugie ciężko je zaparkować, a po trzecie zabiłyby wygląd miasta.

Kiedy zabrałem moich kumpli do Amsterdamu w roku 2008, poukładany, matematyczny umysł mojego kolegi – Styryla nie był w stanie ogarnąć jak to możliwe, że jest tu taki chaos. Rowerów jest tak dużo, że nie można przejść przez ulicę. Gdy zmieni się światło sygnalizujące na zielono możliwość przejazdu jednośladów, słychać głównie dzwonki rowerów, a przejście na drugą stronę ulicy graniczy z cudem.

Pamiętam jak Styryl dziwił się, że rowerowa turystyczna atrakcja ma pełną, uliczną samowolkę i każdy jeździ jak chce. Z drugiej strony jest to zastanawiające, jak w takim bałaganie, niemal ciągłej masy krytycznej (akcja rowerowa w Polsce, która blokuje duże miasta, aby wpłynąć na władzę w celu stworzenia lepszych warunków dla rowerzystów) Amsterdam funkcjonuje bez stłuczek, wypadków i najazdów na pieszych.

Gdy docieramy do stolicy reprezentacyjnej Holandii (warto dodać, że kraj ma dwie stolicę – urzędową – Hagę i reprezentatywny Amsterdam), wysiadając na dworcu centralnym, po prawej stronie od razu naszym oczom ukazuje się wielki parking. Ma ponad trzy piętra, na których zaparkowane są nie wielkie, śmierdzące samochody, ale oryginalne, kolorowe rowery. Pierwszą, główną atrakcją Amsterdamu jest odwiedzenie tej wielkie konstrukcji.

Idąc w stronę parkingu, mijamy tysiące zaparkowanych rowerów. Jedne nowsze, inne starsze. Jedne zardzewiałe, inne aż błyszczące od dbałości. Są i takie, które mają powykrzywiane koła, leżąc zapomnianymi wśród tysięcy innych. Zdarza się, że wiele rowerów jest tak podobnych do siebie, że właściciele mają problem z ich odnalezieniem. Fotografowanie się na tle rowerowego horyzontu jest obowiązkowe w tej części miasta. Na rowerowy parking dostaniemy się po kładce, dzięki której także i nasz rower zaparkujemy bez problemu, chociaż ciężko znaleźć tutaj miejsce. Nikogo nie dziwią widoki rowerów przypiętych do słupów, barierek czy ogrodzenia. Warto wdrapać się na sam szczyt rowerowego, piętrowego parkingu, roztacza się tutaj ciekawy widok na miasto. Na pewno łatwiej będzie nam dostrzec rowerowy harmider Amsterdamu.

Rowerowych stojaków jest wiele, są i takie o specyficznej konstrukcji, przy których trzeba się nieźle nagimnastykować, aby zostawić nasz jednoślad. Są one na wysokości naszych oczu – pomyślcie jak włożyć na nie nasz rower – trzeba mieć sporo siły. Jednak konstrukcja jest tak przygotowana, że wystarczy lekkie jej naciśnięcie i rower jest już na niej.

Gdy ruszymy zwiedzać miasto, uważajmy na rowery, jak wspominałem są ich tutaj tysiące, łatwo pod nie wpaść. Na pewno wypożyczenie roweru jest jedną z większych atrakcji Amsterdamu. Niestety ceny są kosmiczne. Koszt wynajęcia roweru waha się od 12 euro za 3 godziny, do nawet 17 euro za całą dobę. Wypożyczalnie czynne są zazwyczaj od 9 do 21. Wypożyczalni rowerów jest kilka, zazwyczaj w zastaw oddaje się dowód lub paszport, a wypożyczalnia robi odcisk naszej karty kredytowej. Dostajemy dokument potwierdzający oddanie naszego ID, w razie kontroli na ulicy. Pamiętajmy, że wybierając się poza granice naszego kraju jesteśmy zobowiązani do posiadania przy sobie dokumentu tożsamości.

Rowerem możemy udać się poza wąskie uliczki i rzucić okiem na wody Amsterdamu, a nawet przepłynąć się rowerowym promem, który bezpłatnie zabierze nas do innych części miasta. W gąszczu wąskich uliczek łatwo się zgubić. Na szczęście większość telefonów ma wbudowany GPS, a internet możemy złapać niemal na każdym kroku. Warto dokładnie zapisać adres wypożyczalni, bo trafić do niej może być ciężko – uliczek jest tak wiele, że skręcenie w prawo zamiast w lewo, może zgubić nas na wiele godzin. Rowerem polecam wybrać się poza ścisłe centrum, w środku będzie nam ciężko się poruszać – ludzi jest tak dużo, że jakimkolwiek innym środkiem lokomocji, poza własnymi nogami będzie trudno zwiedzać Amsterdam. Nawet na ścieżkach rowerowych zdarzają się upaleni marihuaną turyści, zawieszeni np. na sytuacjach, które bombardują ich w zastraszającym tempie.

Podróżując rowerem zwróćmy uwagę na to, że trudno będzie nam go zaparkować. Mimo, że barierek jest tutaj dużo, to na wielu z nich widnieje znak – zakaz parkowania rowerów (przekreślony rysunek rowerów). W takich sytuacjach możemy liczyć na zabranie naszego roweru – dokąd? – nie mam pojęcia – warto więc przestrzegać zakazów.

Rowerowy Amsterdam jest równie ciekawy jak ten pieszy. W obu przypadkach usłyszymy miasto. Dla europejczyków z dużych miast, w których główne ulice wyglądają jak autostrady, a poziom decybeli miasta nie pozwala spokojnie usłyszeć własnych myśli czy zasnąć nawet o drugiej w nocy, uderzająca będzie cisza, która towarzyszy Amsterdamowi. Rzucając uchem usłyszymy dzwonki rowerów, dające sygnał pieszym, aby nie wchodzili na ścieżki rowerowe i uważali na jednoślady.

Zamiast charakterystycznego brum, brum, słychać tu szmer rozmów ludzkich. To bardzo interesujące i rzadko spotykane zjawisko. Spacerując godzinami, cały czas będziemy odpoczywali od jazdy samochodów, za to co pół godziny zaskoczą nas dzwony kościołów. I to w wydaniu stereo. Wystarczy nadstawić jedno i drugie ucho, a z każdej strony o pełnej godzinie dobiegną nas melodie wygrywane przez świątynie. Jaki urok dodaje to miastu, jak wspaniale czuje się tu turysta, który pierwszy raz w życiu widzi takie cuda. To trzeba usłyszeć i przeżyć, tego nie da się opisać.

 

 

 

 

 

Komentarze Facebook
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś