Amsterdam

Dzielnica czerwonych latarni

Blondi! – krzyknęła do mnie młoda dziewczyna, uchylając lekko przezroczyste drzwi, podświetlone niebiesko-czerwonym światłem. Naturalnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech, a koledzy, z którymi spacerowałem po Red Light Street zaczęli ze mnie żartować – tej się spodobałeś – chyba lubi blondynów…

Od XIV wieku w dzielnicy Red Light Street możemy skorzystać z cielesnych uciech z mamuśkami, azjatkami, szczupłymi, grubszymi, transeksualistami czy zgrabnymi kobietami. Są i czarne i żółte i białe, do wyboru do koloru. Ceny zaczynają się od 50 euro w górę, w zależności na co mamy ochotę. Prostytutki wynajmują mieszkania od prywatnych osób, płacąc za 8 godzin nawet 100-150 euro. Koszt wynajmu obejmuje także ochronę.

Nic dziwnego, że niektóre dziewczyny uchylają okna i proponują różnego rodzaju płatny seks – możemy usłyszeć zachętę do trójkąta w cenie 60 euro za dwóch mężczyzn czy seks biseksualny. Okien, w których prezentują się dziewczyny jest ponad 400, dzielnica liczy sześć kilometrów kwadratowych. Gdy do niej trafimy, od razu zorientujemy się, że jesteśmy w dzielnicy czerwonych latarni. W oknach na różnych piętrach prezentują się skąpo ubrane kobiety – w stanikach i majtkach – rzadko kiedy ubrane w coś jeszcze. Do seksu zachęcają różnymi gestami – od seksu oralnego, po gładzenie rękoma po całym ciele – dotykają swoich piersi, językiem uderzają w lewy lub prawy policzek.

Warto zwrócić uwagę na spojrzenia, które skradają turystom. Idealnie opanowały sztukę uwodzenia mężczyzny – w tłumie potrafią spojrzeć głęboko w oczy i skusić na szybki seks. Wszystko trwa maksymalnie 5 sekund, jeśli nie zareagujemy na zaczepkę, natychmiast szukają kolejnego potencjalnego klienta. 

Gdy pierwszy raz odwiedzimy dzielnicę czerwonych latarni będziemy zniesmaczeni, zszokowani, zafascynowani, zdziwieni, przerażeni. Spacer między oknami pełnymi prostytutek wywoła w nas refleksję dotyczącą szacunku do własnego ciała. Nie możemy jednak zapominać, że Amsterdam to miasto portowe, w którym przez wieki zatrzymywali się marynarze z całego świata. To tutaj mogli odpocząć po wielu miesiącach bycia na morzu i odreagować stres związany z pracą w trudnych warunkach. Zagłębiając się w historię Amsterdamu, łatwiej przyjdzie nam zrozumienie tego co dzieje się w tym mieście.

Dzielnica Czerwonych Latarni to niejedyne szokujące miejsce związane z seksualnością. Na każdym kroku zapraszają nas śmiałe wystawy seks-shopów, w którym oprócz wibratorów, kajdanek, żeli, poppersów (afrodyzjak, często czyścik do drukarki, który po powąchaniu przyspiesza nasze ciśnienie, jednocześnie powodując przez kilka sekund ogromne doznania seksualne), sztucznych penisów do seksu analnego, filmów, możemy kupić także zatyczki analne, kule, oraz urządzenia do masochistycznych, erotycznych zabaw. Wystawy z różnymi rodzajami prezerwatyw nie dziwią już spacerujących turystów.

 

Komentarze Facebook
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś