BIZNES

Przemysław Fidzina (CoAction): Uczymy skutecznej komunikacji w biznesie

Tym razem gościem Macieja Gnyszki będzie Przemysław Fidzina — założyciel szkoły językowej CoAction. W programie opowie nam, co wyróżnia jego firmę wśród innych szkół językowych i jak wygląda przygotowanie kursanta do rozmowy z zagranicznym klientem.

Maciej Gnyszka: Człowiek nie rodzi się z myślą, że kiedyś założy szkołę językową. W Twoim wypadku było podobnie. Jak więc wyglądała historia powstania CoAction?

Przemysław Fidzina: Faktycznie nie urodziłem się z tą myślą, a przynajmniej tego nie pamiętam. Mam teraz bardzo małą córkę i sam się zastanawiam, co będzie ona pamiętać z tego okresu. Jeżeli chodzi o samą szkołę, to CoAction powstała w 2012 roku, czyli stosunkowo niedawno.

Założyłem ją przede wszystkim dlatego, że zauważyłem pewną niszę na rynku. Szkół językowych jest mnóstwo i wydaje się, że nie można znaleźć czegoś niszowego, ale okazuje się, że my działamy troszeczkę inaczej.

M.G: A czym wyróżniacie się na tle innych szkół?

P.F: Przede wszystkim tym, że głównie uczymy jeden na jeden, a także głównie nauczamy specjalistów i menedżerów, którzy potrzebują tego języka bardzo konkretnie. Jeżeli mają spotkanie z klientem, to my ich właśnie do niego przygotowujemy.

Oczywiście, jeśli perspektywa jest dłuższa i mamy w planach bardzo ważną prezentację sprzedażową, to przygotowujemy do tego stopniowo. Mamy różne kursy, które pozwalają osiągnąć cel.

To jest właśnie ta nasza przewaga, która wynika przede wszystkim z ludzi, bo to lektorzy tworzą kursy.

M.G: No właśnie, co trzeba zrobić, aby oferować tak wyspecjalizowaną usługę? Bo rozumiem, że Waszym klientem jest menedżer, który przykładowo chce wyjechać na targi za granicę, rozmawiać po angielsku i Ty ze swojego zeszyciku wybierasz lektora i mówisz np. Roman będzie dla Ciebie najlepszy?

P.F: Szczerze mówiąc, tak jest. Bardzo dużą wagę przykładamy do tego, aby wybrać odpowiedniego lektora do danego klienta. Czasami nawet zdarza się, że kurs ma dłuższą perspektywę, to w połowie kursu często, po konsultacjach z naszymi lektorami, staramy się proponować nowego lektora, aby była to pewna zmiana dla kursanta.

Bo jeżeli z danym lektorem dobrze mu się konwersuje, a później wyjdzie do klienta, usłyszy inny akcent i od razu się gubi. Więc jeżeli ktoś jest już na wysokim poziomie, ale nie miał dużego kontaktu z Native Speakerami, to proponujemy mu taką opcję, ale później, żeby doszlifować struktury gramatyczne, które pomagają w negocjacjach, proponujemy lektorów polskich, którzy są do tego metodycznie idealnie przygotowani.

Od razu chciałbym jednak zauważyć, że gramatyka nie jest u nas na pierwszym miejscu, co też wyróżnia naszą szkołę wśród innych. Uczymy według własnej metody…

M.G: Wiesz, że każdy tak mówi?

P.F: Wiem, ale to nie jest o tyle nasza metoda wymyślona przeze mnie, bo to może faktycznie tak zabrzmiało. Ogólnie jest to podejście leksykalne, poruszamy się według tego.

To, jak ułożymy dany kurs, zależy od nas, ale są pewnego rodzaju ramy, do których my się stosujemy. Metoda leksykalna w latach 90-tych miała być alternatywą dla metody komunikatywnej, której uczymy się teraz powszechnie.

Michael Lewis twierdził, że może to być trochę inne spojrzenie na metodę komunikatywną. Przykładowo, jeżeli uczymy się wyrażenia Good Morning — ucząc się nie poznajemy tego wyrażenia jako osobne słowa good i morning. A w większości szkół publicznych, uczymy się najpierw czasów, a nie mamy zasobu słów.

Więc najważniejsze jest dla nas, aby uczyć ludzi leksyki, czyli słownictwa, ale nie jako listę słówek, tylko sformułowania i też, żeby te sformułowania dobrze brzmiały po angielsku. To też jest częsty problem i staramy się uczyć pełnych wyrażeń i fraz w danym kontekście.

M.G: Rozumiem, że w tym trybie najważniejsze jest, aby klient spotykał się regularnie z tym kimś, którego Ty wskażesz jako lektora? To jedyne narzędzie?

P.F: Nie, my się bardzo mocno dostosowujemy do kursantów. Trzeba jednak zachować pewien rytm nauki, więc ustalamy na początku, ile razy spotykamy się tygodniowo. Mamy też określone, po jakim czasie będzie widoczny progres.

Np. jeżeli będą to dwa spotkania w tygodniu to postęp, który będzie widoczny dla szefa nastąpi po 3 miesiącach, a jeśli będziemy widywać się trzy razy w tygodniu, plus kursant będzie przykładał się do zadań domowych, to ten progres będzie widoczny po miesiącu.

To się sprawdza i używamy do tego własnych narzędzi. Oczywiście wszystkie szkoły reklamują się, że mają własne metody…

M.G: Wiesz, ja regularnie widzę w Internecie zdjęcia babki w okularach i z czymś dziwnym przy nosie, które jest podpisane: nauczyła się angielskiego w dwa tygodnie! Zobacz jak!

P.F: Kilku fraz można się nauczyć, ale nie w biznesie. W biznesie trzeba być poważnym i jeżeli klient nas zaskoczy jakimś wyrażeniem, a jest to spotkanie, a nie e-mail, to trzeba umieć zareagować i wyjść z tego obronną ręką. Jeżeli chodzi o narzędzia, to najczęściej korzystamy z dwóch.

Jedno jest powszechnie znane jest to Quizlet, który używamy dość intensywnie, ale głównym naszym narzędziem jest Training Report, które wywodzi się z naszego podejścia.

W skrócie polega na tym, że lektor podczas zajęć bądź po nich, zapisuje wyrażenie, których uczniowi zabrakło w konwersacji, czy prezentacji i zapisuje to także w odpowiedni sposób. Ja jako student lingwistyki byłem zmuszany do tworzenia list słów, które nie są skuteczne i my to zauważyliśmy. Więc notujemy przede wszystkim frazy i wyrażenia.

M.G: I taki raport dostaje uczeń?

P.F: Tak, po każdym spotkaniu. Ale to nie wszystko. Aby raport był skuteczny, trzeba z nim popracować.

M.G: Śledzić w czasie jak on się rozwija?

P.F: Tak, niektórzy z naszych kursantów mają po 60-80 stron takiego raportu, czyli tak naprawdę napisali książkę o sobie. Celem takiego raportu jest to, aby tych wyrażeń użyć, jest w więc w nim część przeznaczona dla naszego lektora i dla kursanta.

Jego zadaniem jest więc wykonanie zdań, ale nie byle jakich. Mieliśmy kiedyś kursanta, który zrobił to na szybko i stworzył bardzo ogólne zdania. Tak naprawdę on tego nie zapamięta, bo jeżeli coś nie jest powiązane z nami emocjonalnie, to szybko o tym zapomnimy. Jednak jeżeli napiszemy bardziej osobiste zdanie, to skojarzymy je negatywnie lub pozytywnie, ale to zapamiętamy.

To są proste kotwice i jeśli to zadziała w języku łatwiej nam to aktywować, co staramy się robić w kolejnych latach. Wracając do tego kursanta, później poprosiliśmy go, aby stworzył zdania bardziej osobiste i ułożył je tak, że w każdym było nazwisko i imię. To było fantastyczne, bo zaręczam, że zapamięta je do dziś.

M.G: Gdzie w Internecie można Was znaleźć?

P.F: Na stronie coaction.pl.

M.G: Czym jest audyt językowy?

P.F: To coś, co ostatnio pochłania naszą uwagę, bo firmy często proszą nas, abyśmy sprawdzili, na jakim poziomie są ich pracownicy. Często proszą nas też o to, aby sprawdzić, czy szkoła językowa, która u nich uczy, robi to skutecznie.

Mamy też taki projekt, w którym sprawdzamy, czy pracownicy osiągnęli poziom C1 i czy dzięki temu godnie reprezentują firmę wśród klientów zagranicznych.

M.G: Bawicie się w tajemniczego klienta?

P.F: To jest wszystko bardzo jawne, są to symulacje spotkań biznesowych i realnych sytuacji z klientem. Jest to produkt mocno dostosowany do potrzeb, więc pokazuje nam to bardzo wiele w obecności osoby z HR.

Staramy się jak najlepiej zaaranżować normalną stresową sytuację, tak aby ten kursant jednocześnie poczuł się, jak na prawdziwym spotkaniu, ale też wiedział, że jest testowany, aby troszeczkę dał z siebie więcej.

My to sprawdzamy HR otrzymuje z tego bardzo dokładny raport, tak samo kursant wie, co musi poprawić, jeśli nie osiągnął tego poziomu, więc jest to bardzo dobre rozwiązanie dla firm, które chcą motywować swoich pracowników do nauki.

M.G: Dziękuję za rozmowę.

Gościem Macieja Gnyszki był Przemysław Fidzina.

foto: Oskar Kujawa

Komentarze Facebook
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś