BIZNES

Krzysztof Szymański (Finatio): Musimy mieć plan na efektywne wykorzystanie kredytu

W czym może nam pomóc doradca kredytowy? Kiedy rzeczywiście warto starać się o kredyt, a w jakich sytuacjach unikać zadłużenia? Na te pytania odpowie nam gość Macieja Orłosia — Krzysztof Szymański, ekspert finansowy z firmy Finatio.

 

Maciej Orłoś: W jakiej sprawie zwykle przychodzi do pana klient? W czym może mu Pan pomóc?

Krzysztof Szymański: Specjalizuje się głównie w finansowaniu firm oraz finansowaniu hipotecznym, lecz dzisiaj porozmawiamy stricte o finansowaniu firm.

Przychodzi do mnie klient i przeważnie ma jakiś problem: albo nie dostał gdzieś kredytu, albo chce sfinansować przedsięwzięcie lub potrzebuje środków na bieżącą działalność gospodarczą.

Moim zadaniem jest znaleźć dla niego finansowanie, które będzie korzystne, łatwe do spłaty i przede wszystkim, aby wszystko było załatwione w miarę szybko i sprawnie.

M.O: Więc można powiedzieć, że jest Pan pośrednikiem między klientem a instytucjami finansowymi? Pan zna ich oferty, nie tylko jednego czy, dwóch banków, ale całego rynku w związku z czym łatwiej jest panu znaleźć odpowiednią ofertę dla klienta.

K.S: Dokładnie. Tyle ilu jest klientów, tyle jest i oczekiwań. Jednemu zależy na czasie, innemu na uzyskaniu dużej kwoty przeważnie bez zabezpieczeń. Więc taki Kowalski udaje się do swojego banku i nie dostaje kredytu albo przykładowo jest to mniejsza kwota niż ta, której on potrzebuje.

Moim zadaniem, oprócz oczywiście znalezienia atrakcyjnej oferty, jest dobranie jej parametrów w taki sposób, aby klient tego oczekiwał pod względem czasu, okresu kredytowania itp.

Banki różnią się między sobą produktami.

M.O: Doradza pan firmom i przedsiębiorcom. A czy klient indywidualny też może liczyć na pana pomoc?

K.S: Tak, jak najbardziej mamy też ofertę dla klientów indywidualnych, ale ja specjalizuje się w finansowaniu firm.

M.O: Czy zdarzają się takie sytuacje, że odradza pan klientowi zaciągnięcie kredytu z jakiegoś powodu?

K.S: Jak najbardziej! Czasami klienci, którzy do nas trafiają, mają już wiele kredytów i widać, że już ich nie obsługują i nie są w stanie tego obsłużyć. Wtedy doradzam klientowi np. upłynnienie części majątku, a nie branie kolejnego kredytu, który nic mu nie pomoże. Wpadnięcie jakby w spiralę zadłużenia nie jest lekarstwem.

M.O: A jak klienci reagują na tego typu sugestię?

K.S: Czasami upierają się, że tego potrzebują. Wtedy sugeruję, aby szukali gdzie indziej, bo ja nie jestem w stanie pomóc, ponieważ nie widzę sensu ekonomicznego, aby dalej się zadłużać.

M.O: Nawet bywa tak, że kredyt udałoby się załatwić, ale nie chce pan pogrążać tego klienta?

K.S: Nawet gdyby kolejny raz udałoby się finansowanie, które może pogrążyć jego sytuację, to raczej takich rzeczy nie robię, chyba że klient już bardzo nalega. Jednak w przypadku gdy widzę możliwość rozłożenia tego na dłużej, rozłożenia oprocentowania, zabezpieczenia tego na hipotece — wtedy sprawa wygląda inaczej.

M.O: A zdarza się, że konsoliduje pan klientom różne produkty?

K.S: Oczywiście, jeszcze paręnaście lat temu klient posiadał jeden, może ze dwa kredyty. Dzisiaj mnóstwo klientów posiada wiele kredytów i najlepiej byłoby ustanowić zabezpieczenie, dzięki czemu jest lżej, bo rata jest niższa, dzięki czemu koszty także będą niższe.

M.O: Jakie błędy najczęściej popełniają przedsiębiorcy podczas korzystania z zewnętrznych źródeł finansowania?

K.S: Częstym powodem jest to, że biorą, bo dają. Przykładowo dzwoni pani z banku, mówi, że ma ofertę i klient mimo tego, że nie ma pomysłu na spożytkowanie i dobre zainwestowanie tych pieniędzy, to i tak korzysta z takich ofert, no i wówczas zaczynają się problemy, bo przecież to zadłużenie trzeba regulować.

M.O: Z czego wynikają te błędy? Z braku doświadczenia, pośpiechu, z braku świadomości, że można pójść do takiego eksperta kredytowego jak pan?

K.S: Ogólnie banki nie edukują swoich klientów — banki sprzedają kredyty. Różnica pomiędzy wzięciem kredytu przy pomocy eksperta, a po prostu udaniem się do banku polega na tym, że taki ekspert posiada szerokie spektrum rozwiązań, przez co jest w stanie dobrać rozwiązanie do sytuacji.

Jeden bank ma kredyt inwestycyjny na 10 lat, a drugi na 20 lat. Przykładowo, jeżeli bierzemy kredyt pod budowę nieruchomości na wynajem, a źródłem spłaty kredytu mają być ewentualne wpłaty czynszowe od najemców, to przy 10-letnim okresie kredytowania nie zawsze się to wszystko obsłuży, a przy dwudziestoletnim już zostaje jakaś rezerwa finansowa. W przypadku kiedy klient, posiada nadmiar pieniądza, zawsze ten kredyt może szybciej spłacić.

M.O: A często zdarzają się tacy klienci, którzy posiadają nadmiar pieniądza?

K.S: Czasami się trafiają, jednak rzadko. Kiedyś też zajmowałem się inwestycjami, czyli doradzałem klientom jak lokować środki, ale pracowałem w jednej z większych firm doradztwa finansowego, która naciskała na sprzedaż produktów, które zresztą okazały się niewypałem, więc stwierdziłem, że ta branża niekoniecznie jest dla mnie, bo nie chce doradzać czegoś, co nie byłoby dla klienta dobre.

M.O: Chce pan po prostu być uczciwy wobec swoich klientów, co jest zrozumiałe i bardzo to popieram. Kiedy naprawdę warto skorzystać z kredytu firmowego?

K.S: Jeżeli mamy jakiś pomysł na biznes, a dopiero następnym krokiem do jego realizacji jest skorzystanie z kredytu.

Kredyt jest pewnego rodzaju dźwignią finansową, więc jeżeli nie posiadamy własnych środków, a nasz potencjalny dochód w związku z obracaniem środkami pozyskanymi z kredytu jest większy niż jego koszt, wówczas zyskujemy tę wymierną korzyść korzystania z tego typu finansowania.

Wielu ludzi uważa kredyt za zło. Ja jednak uważam, że warto je brać, ale tylko wtedy kiedy mamy pomysł na to, jak dzięki temu pomnożyć pieniądze.

M.O: Jak pan argumentuje swoje stanowisko w odpowiedzi na takie twierdzenie, że kredytów nie warto brać?

K.S: Zawsze staram się pokazać klientom, ile mogą zyskać korzystając z kredytu, ale także ile mogą na tym stracić. Więc kwestią jest podjęcie decyzji i rozważenie tego.

Jeżeli wchodzimy w nowy biznes, czy rozszerzamy własną działalność, musimy mieć jakiś plan.

Przede wszystkim trzeba umieć sprzedawać lub mieć dział sprzedaży, który upłynni towar. Musimy mieć koncepcje na to, aby w sposób efektywny wykorzystać środki z kredytu bankowego.

M.O: Czyli ogólnie mówiąc — warto brać kredyt, wtedy kiedy to ma sens finansowy i kiedy mamy pomysł jak wykorzystać te pieniądze, a nie warto go brać na zasadzie dają to biorę.

K.S: Dokładnie tak, bo to przeważnie początek problemów. Dlatego ważną kwestią jest dobranie parametrów tego produktu do sytuacji. Więc jeżeli mamy do czynienia z okresowym zapotrzebowaniem np. na zakup materiałów, których użyjemy do realizowania jakiegoś większego zlecenia, to wtedy warto korzystać z tzw. linii kredytowej.

Niestety często jej nie wykorzystujemy. Sam miałem kiedyś do czynienia z klientką, która kilkaset tysięcy linii kredytowej, która miała służyć działalności gospodarczej, wykorzystała do zakupu domu. To był największy problem, bo bank nie przedłużył limitu i nakazał z dnia na dzień spłacić te paręset tysięcy złotych. To właśnie jest przykład nieodpowiedniego dobrania źródła finansowania do zapotrzebowania.

M.O: Czyli, krótko mówiąc, ona skorzystała z tych pieniędzy do celów prywatnych?

K.S: Tak i to jest również ważna sprawa, aby oddzielić swoje własne potrzeby od potrzeb firmy.

M.O: W jaki sposób podpowiada pan klientowi jak dokonać najlepszego wyboru?

K.S: Zawsze zaczynamy od analizy potrzeb. Klient musi określić, na co dokładnie potrzebne są mu te środki, a dopiero później pokazujemy różne rozwiązania, a klient w oparciu o nasze sugestie dokonuje świadomego wyboru tego, co jego zdaniem będzie dla niego dobre.

M.O: A zdarza się, że klient upiera się przy swoim, pan ma swoje koncepcje, trwa spór i trzeba bardzo mocno pracować na to, żeby pokazać klientowi, że nie ma racji?

K.S: Jeżeli klient usilnie się upiera, to ja też żyję jakby z udzielania tych kredytów, więc nie mogę mu zabronić skorzystania z danego rozwiązania.

M.O: Czy oferta kredytowa, która oferują banki jest lepsza od tej, którą można pozyskać u pośrednika takiego, jak pan?

K.S: Klient często nie zdaje sobie sprawy, jak wysokie koszty obejmują pozyskanie klienta nawet na rachunek bankowy. Pośrednik to najtańsza forma pozyskania dla banku nowego klienta.

W związku z tym często są oni premiowani w ten sposób, że mogą zaproponować klientowi ofertę nawet lepszą od tego, co klient, może dostać w banku.

Pośrednik w imieniu klienta może negocjować oferty, zwłaszcza kiedy klient ma już jedną decyzję. Wtedy ten drugi bank, do którego złożone są wnioski, jest bardziej skory do zaproponowania lepszej oferty.

M.O: Przychodzi mi do głowy pewna analogia, która dotyczy turystyki. Ciekaw jestem, co pan o tym sądzi.

Są takie firmy działające w sieci, w których można rezerwować pokoje i często bardziej opłaca się to zrobić niż bezpośrednio w hotelu, dzięki temu, że są mniejsze koszty. Czy to dobra analogia?

K.S: Bardzo dobra! To jest jakby sprzedawca hurtowy. Tylko w kredytach występuje jeden niuans, bo klient nie zawsze może dostać to, co by chciał, bo instytucja finansowa musi zweryfikować, czy będzie w stanie w ogóle udzielić mu finansowania.

M.O: Rozumiem. A czy obsługują państwo klientów z całej Polski?

K.S: Tak. Możemy obsłużyć klienta z całej Polski. Część procesów zwłaszcza przy kredytach niezabezpieczonych można dokonać albo online, a nawet telefonicznie.

M.O: Po czym poznać, że pośrednik jest profesjonalistą, a nie hochsztaplerem?

K.S: Warto poczytać opinie w Internecie na temat danej osoby lub firmy albo poprosić o pisemne rekomendacje. Jeżeli ktoś zajmuje się tym profesjonalnie, to często dostaje takie rekomendacje na piśmie.

Drugim sposobem jest sprawdzenie ile taka osoba lat działa w branży oraz czy udziela się medialnie, np. pisząc jakieś artykuły. To będzie świadczyć o tym, że taki człowiek tę wiedzę posiada, a musi ją mieć, aby dobrze nam doradzić.

M.O: A czy dobrze wydaje mi się, że prawdziwy profesjonalista musi najpierw zadać szereg pytań, a dopiero później wydawać diagnozy i doradzać?

K.S: Dokładnie. Gdy pójdziemy do lekarza, to on także najpierw zadaje pytania.

M.O: Lekarz bada pacjenta, a ekspert klienta?

K.S: Tak, bada klienta pod względem finansowym, pytając m.in. o opóźnienia w spłatach, o powiązane już zobowiązania itd. To powinno nam dać takie ogólne wyobrażenie na temat tego, z kim można współpracować.

M.O: Jak można się z Wami skontaktować?

K.S: Strona internetowa to finatio.pl. Można też skontaktować się bezpośrednio ze mną pod numerem telefonu 691- 895-408

M.O: Dziękuję za rozmowę.

Gościem Macieja Orłosia był Krzysztof Szymański.

foto: Oskar Kujawa

 

Komentarze Facebook
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś