Budynki Pasywne

Kamil Lesiuk (BudynekPasywny.pl): Do budownictwa pasywnego warto podejść racjonalnie

W poprzednim odcinku programu Budynki Pasywne, Karolina Matysiak-Rakoczy omawiała kwestie spore związane z budynkami pasywnymi. Dziś Kamil Lesiuk postara się przybliżyć te zagadnienia oraz obalić wiele mitów dotyczących budownictwa pasywnego.

Karolina Matysiak-Rakoczy: Pierwszą kwestią, o którą chciałabym spytać, są koszty budowy. Tydzień temu wspominałam, że nawet wykonawcy mówią, że koszt budynku pasywnego jest o około 20% droższy niż budynku standardowego, natomiast wiem, że Ty zawsze podkreślasz, że jest to inwestycja.

Kamil Lesiuk: Dokładnie. Jeżeli mamy być ze sobą szczerzy, to trzeba powiedzieć, że budynek pasywny rzeczywiście jest droższy. Z moich analiz wynika, że ta różnica waha się od 5 do 30%. Wszystko zależy od tego, jaki jest to budynek. Domy jednorodzinne są widocznie droższe, bo jest to przedział między 10-20% wyższych nakładów finansowych. Jeżeli chodzi o budynki kubaturowe np. wieżowce, to tam, ta różnica jest najmniejsza, bo wynosi około 10-15%.

Wiele zależy też od tego, w którym momencie inwestor zdecyduje, że budynek ma być pasywny. Jeżeli już na etapie szukania projektu, wówczas możemy zoptymalizować te koszty.

Natomiast większość ludzi widzi budynki pasywne wyłącznie przez pryzmat kosztów i przez fakt, że jego cena zwróci się nam dopiero za 15-20 lat. Jest to moim zdaniem błędny punkt widzenia, ponieważ powinniśmy, patrzeć na to, jak na sumę kosztów inwestycyjnych i eksploatacyjnych. Jeżeli tak do tego podejdziemy, okaże się, że budynek pasywny będzie tańszy w utrzymaniu, a ponadto bardziej komfortowy i cenniejszy na rynku.

K.M-R: Nie masz wrażenia, że my sami fałszywie podnosimy te koszty? Tak naprawdę jeszcze 10 lat temu wszystkie rozwiązania do budynków pasywnych były bardzo drogie i trudno osiągalne. Natomiast teraz budując dom i tak kupujemy materiały najwyższej jakości, więc w sumie wystarczyłoby dodać parę detali i niewielkim kosztem osiągnąć standard energetyczny.

K.L: Rzeczywiście tak jest. Jednak mimo tego, że ludzie kupują wysokiej jakości materiały i urządzenia, to nie dbają o detale, a bez tego jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Bo tylko wtedy, kiedy zadbamy o detale, jest sens dodawania np. wentylacji mechanicznej, jeżeli budynek jest szczelny i nie ma mostków termicznych.

K.M-R: Kolejną kwestią jest architektura. Czy są rozwiązania, z których rzeczywiście ze względów ekonomicznych trzeba zrezygnować?

K.L: Budynki pasywne są znane z tego, że wykonywane są w takiej prostej, nowoczesnej formie. Z jednej strony to jest prawda, bo istnieje takie zalecenie, aby były one jak najbardziej optymalne, jeśli chodzi o kształt, ale tak naprawdę to nie jest tak, że mamy jakiś mega ograniczenia.

Po prostu są pewne zalecenia, które sprawiają, że takie rozwiązania są ekonomicznie opłacalne. Oczywiście można wykonać budynek pasywny w każdym kształcie i formacie, ale wówczas ponosimy dużo wyższe koszty. Ciężko osiągnąć wysokie zwroty energii, jeżeli mamy bardzo kanciastą bryłę. Więc jest to kwestia gustu, ale w takim wypadku trzeba się nastawić na dużo wyższe koszty.

K.M-R: A instalacje?

K.L: Główną różnicą jest to, że mamy wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła. Padają zarzuty, że wymaga ona dużego zaangażowania właściciela. Nawiasem mówiąc, jedyny wymóg to wymiana filtrów raz na 3-4 miesiące, co polega na otwarciu rekuperatora i włożeniu dwóch nowych filtrów.

To zajmuje może pięć minut i sprawa jest załatwiona. Nie jest to nic bardziej kłopotliwego, niż to, co występuje w tradycyjnym budownictwie. Przykładowo piec na ekogroszek też trzeba czyścić i serwisować. Więc nie uznałbym tego, za jakieś obciążenie, a zalety wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła zdecydowanie przeważają nad tym wysiłkiem, którym niby jest wymiana filtrów.

Drugą instalacją w budynku pasywnym jest instalacja niskotemperaturowego ogrzewania bądź stosuje się bezpośrednie ogrzewanie elektryczne. Budynek pasywny zużywa tak mało energii, że możemy sobie pozwolić na taki rodzaj ogrzewania.

K.M-R: Chciałam też zapytać o stolarkę otworową. Wiadomo, że stawiamy na jakość wykonania i montażu. Czemu jednak nie montujemy okien nieotwieranych? Bo tak naprawdę skoro i tak ich nie otwieramy, bo wszystko robią za nas instalacje, to po co nam takie okna?

K.L: Okna nieotwierane są traktowane jako okna o lepszej szczelności i to jest prawda. Natomiast istnieją też okna otwierane takiej jakości, że ta szczelność w ogóle nie jest zaburzona i tu nie ma żadnego problemu z tym.

Tak naprawdę, jeżeli są to okna na parterze, nie muszą się one otwierać, bo nie mamy przykładowo problemu z ich umyciem. Nie warto niepotrzebnie dokładać sobie kosztów.

K.M-R: Czyli tak naprawdę promujesz takie rozwiązanie, aby montować okna nieotwierane, wszędzie gdzie się da?

K.L: Tak, moim zdaniem to też lepiej wygląda.

K.M-R: Ostatnio mówiłam o tym, że lubimy mieć źródło ciepła, lubimy przytulić się do jakiegoś grzejnika, kominka itd. Ty mówiłeś, że raczej domy powinny być wyposażone w źródło ciepła, więc proszę, rozwiń tę myśl.

K.L: Rzeczywiście tak, jak mówiłaś, kobiety lubią mieć to źródło ciepła — położyć się przy kominku, czy zagrzać sobie ręce.

Nam zależy w szczególności na szczelności i na tym, abyśmy nie montowali urządzeń słabej jakości, które spowodują, że w niekontrolowany sposób do wnętrza budynku będzie się dostawało powietrze. Jeżeli chcemy zamontować w domu kominek, oczywiście możemy to zrobić, ale musi mieć on dodatkowe formy szczelności.

Jeżeli chodzi o źródła ciepła, które można poczuć — możemy przecież rozłożyć się przed ciepłym kominkiem i podłoga też będzie nas grzała. Jeżeli ktoś chciałby np. wysuszyć ręczniki, to jak najbardziej może to zrobić, bo nawet zaleca się, aby w łazienkach, oprócz ogrzewania podłogowego montowane były grzejniki drabinkowe.

Można to zrobić przy pomocy zwykłego grzejnika, którego wtyczkę wsadzamy do gniazdka — bez potrzeby montażu dodatkowych instalacji wodnych i może on sobie bez problemu funkcjonować.

Także sprawa jest otwarta. Nie trzeba traktować tego w kategorii ograniczeń, ale zalet. Chodzi o to, abyśmy mieli wysokiej jakości budynek, w którym czujemy się zdrowo i komfortowo, za rozsądne pieniądze.

Można zbudować budynek pasywny w 100% zgodny z wymogami i zapłacić za niego 30% więcej, ale także możemy podejść do tego racjonalnie i zbudować dom, w którym również będziemy się dobrze czuli, ale zoptymalizujemy te koszty o 10-15%. Dlatego zachęcam inwestorów, aby wybierali świadomie różne rozwiązania, dobierając je do swoich potrzeb i mniej za to płacąc. Tak, aby w efekcie byli maksymalnie zadowoleni.

K.M-R: Dziękuję za rozmowę.

Z Kamilem Lesiukiem rozmawiała Karolina Matysiak-Rakoczy.

foto: Oskar Kujawa

 

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś