Biznes

Robert Tarantowicz (ExChord): Energię do działania daje mi moja rodzina

Robert Tarantowicz to twórca HONYA EUROPE i ExChord, a także mówca, który znany ze swojej niezywkłej siły i charyzmy. O swojej rodzinie, pomysłach na biznes i energii opowie Maciejowi Gnyszce w programie Gnyszka Live.

Maciej Gnyszka: Powiem szczerze, że jestem w szoku, bo całe życie widzę Cię w garniaczku. Zachodzi podejrzenie, że w garniturze to Ty się nawet urodziłeś, a dzisiaj przychodzisz do mnie jak Jacek Kuroń w jeansowej koszuli. Powiedz — o co chodzi?

Robert Tarantowicz: Zaprosiłeś mnie na wywiad, a ja w tej chwili jestem w kociołku dużej ilości pracy. W garniturze można się troszeczkę podlansować — zresztą sam coś o tym wiesz, a teraz trzeba zakasać rękawy. Mój biznes w tej chwili tak się rozwija, że muszę mocno podciągnąć rękawy i po prostu dawać ognia, jak to mówi moja młodsza córka.

M.G: Ale gumofilców jeszcze u Ciebie nie widzę.

R.T: Nie, no pantofle muszą być, a jak będzie finisz, to z powrotem przyjdzie czas na garnitur.

M.G: Powiedziałeś, że masz teraz niezły kociołek. Co miałeś na myśli?

R.T: Sam wiesz, że jak to jest, gdy zakłada się spółkę akcyjną i szuka się inwestorów i akcjonariuszy. Na początku wydaje się to takie fajne, że możemy pozyskać kapitał, rozwiniemy się i nie musimy brać kredytu.

Wszystko wydaje się takie wręcz odciążające, bo nie ma tego zobowiązania wobec banku. Jednak jak zaczyna się gromadzić czyjeś zaufanie — no to wtedy jest zupełnie inna sprawa. W dodatku, jeśli to zaufanie przejawia się w kwocie, która już ma siedem cyfr, no to odpowiedzialność jest gigantyczna.

M.G: Już jest ten etap, że nie możesz spać, czy jeszcze nie?

R.T: Mogę spać zdecydowanie. Bez spania nie da się tego zrobić, to nie o to chodzi, że powinien pojawić się jakiś wielki przyrost nerwowości, ale o to, aby umieć sobie poradzić z tym zaufaniem.

Inwestor, który wyłożył te pieniądze na zakup akcji, raczej wolałby mnie zobaczyć, albo w zakasanych rękawach, albo odbierającego nagrody.

M.G. Albo lansującego się w zakasanych rękawach w Gnyszka Live.

R.T: Dzisiaj mnie wyrwałeś od roboty, więc bardzo przepraszam za strój. Zakładałem, że konwencja jest na pół formalna, więc pozwoliłem sobie na taki freestyle.

M.G: Bardzo dobrze. Za nami na telebimie widnieje napis ExChord. Powiedz, o co w tym chodzi i czy wszystkich inwestorów pozyskujesz właśnie do tej spółki, bo z tego, co wiem HONYA EUROPE toczy się swoją drogą?

R.T: Tak, HONYA toczy się swoją drogą…

M.G: Tam coś jeszcze w ogóle robisz?

R.T: Daję kierunek, daję inspiracje, wyzwalam zaangażowanie i jestem leaderem.

M.G:Czyli wpadasz w poniedziałek, mówisz mambo-dżambo i do piątku Cię nie ma…

R.T: Mambo-dżambo na razie tak wygląda, że nie ma mnie prawie trzy tygodnie, więc tak obecnie jest. A jeżeli chodzi o ExChord, to niedługo pokażemy nową odsłonę tej strony, czyli jak będzie wyglądał produkt, do kogo będzie kierowany itp.

Tak, żeby potencjalny użytkownik, mógł widzieć, czy produkt jest dla niego, czy nie. Emisja akcji będzie trwała do końca kwietnia.

M.G: To przypadek, że zająłeś się walutami, czy to było tak, że jeszcze w szpitalu, po wypadku już zaplanowałeś, że w 2017 bierzesz się za rynek walut?

R.T: Sam wiesz, że drugie imię Ducha Świętego to Przypadek i u mnie tak właśnie jest, że jeżeli widzę jakiś proces, w którym mogę uczestniczyć i jakoś go sobie uporządkować, to po prostu to robię. W przypadku ryzyka walutowego okazało się, że ten proces występuje nie tylko u mnie, ale i u całej masy przedsiębiorców.

Wobec tego popracowałem nad tym, zweryfikowałem i ewaluowałem razem z problemem. Więc to nie było na takiej zasadzie, że planista sobie usiadł, tylko coś mnie mocno denerwowało i po prostu wziąłem i zrobiłem.

M.G: Wspomniałeś o siedmiocyfrowej kwocie. Jaki jest cel do zebrania i ile już masz na tapecie?

R.T: Celem jest zebranie miliona dwieście tysięcy, natomiast mamy jeszcze w trakcie dwie dotacje na kwotę milion trzysta. W wyniku przedstawiania tego inwestorom, wyceniliśmy, że pięć procesów to inwestycje rzędu kilkuset tysięcy. Można więc powiedzieć, że każdy z tych pięciu inwestorów jest w stanie zamknąć tę emisję. Jeżeli wszystko pójdzie tak, jak zaplanowałem, to nie będziemy szukać inwestorów prywatnych.

M.G: Wiele osób, które widziało naszą rozmowę w Gnyszka Wyciska, znają Cię osobiście lub przykładowo miały okazję posłuchać Cię na żywo, mówi: ależ ten Robert ma siłę! Ależ on ma power! Powiesz coś więcej o tym?

R.T: Zróbmy taki test. Zamknij oczy i wyobraź sobie teraz swoją żonę. Wychodzisz rano z domu, ona stoi przed drzwiami i szepcze Ci do ucha: kochanie, powodzenia! Jakie to uczucie?

M.G: No niesamowita energia.

R.T: No widzisz, a moja żona dzisiaj tak zrobiła. Mówię: jadę do tego Maćka, on tam chce ze mną o czymś pogadać. No i ona mówi: to powodzenia Ci kochanie życzę.

Właśnie stąd jest ta siła, a u mnie ten efekt jest jeszcze powielony, ponieważ ja mam trzy córkim w związku z tym są różne sytuacje, które ładują mnie energią. Czy to uśmiech, jednej, drugiej czy tej najmłodszej, która ma pół roku, a już zaczyna łapać kontakt.

Ostatnio ze swoją najstarszą córką byłem na warsztatach Tato i córka w inicjatywie Tato.Net, tam Paweł z okolic Nowego Sącza zapytany o to, dlaczego chcę tworzyć tę inicjatywę, odpowiedział: bo sam jestem ojcem, bo musimy mieć mocnych ojców, aby mieć mocne rodziny, a mocna rodzina jest podstawą wszystkiego. Stąd jest moja moc! Ja mam bardzo silną relację z moją żoną z dziećmi i na tym można budować wszystko.

M.G: Podsumowując, zachęcasz do posiadania żony, dzieci w szczególności córek i zachęcasz do uczestnictwa w warsztatach Tato i córka.

R.T: Tak zachęcam.

M.G: Ja zachęcam do wejścia na stronę ExChord.com.

R.T: Wracając do córek, to opowiem Ci pewną historię. Warsztaty Tato i córka polegają na tym, że córki muszą być w wieku od 12 lat w górę, no i z dzieckiem pracujemy tam cały dzień.

Czyli jest to taki dzień dla córki i budujemy ze sobą relację, sprawdzamy, ile o sobie wiemy, robimy quizy, rozmawiamy o problemach, wynikach tego quizu itd. Ale jest też taki moment w tym spotkaniu, gdzie ojciec i córka piszą do siebie listy.

M.G: Wszyscy z uczestników o tym opowiadają!

R.T: Bo to jest jakiś hardcore. Usiedliśmy i moja Zuzia zaczęła czytać list, a ja myślę sobie, że jest coraz gorzej i coraz gorzej. Dałem jej swój list, a ona mówi: tato, znowu tak napisałeś, że ja tu nic nie widzę! Więc zacząłem jej czytać i na koniec oboje się popłakaliśmy. Warte to jest poświęcenia całego dnia, bo emocje są gigantyczne i ta relacja jeszcze bardziej się pogłębia.

M.G: Wszystkim ojcom córek polecamy. Dziękuję za rozmowę.

Gościem Macieja Gnyszki był Robert Tarantowicz.

 

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś