Automatyzacja

Michał Wawiórko (Eversis): Musimy zdecydować, czy użycie robotów w organizacji ma sens

Narzędzia Robotic Process Automation już w tej chwili wyręczają pracowników naszego biura w wykonywaniu powtarzalnych zadań — wykonują je bowiem szybciej, efektywniej i popełniają mniej błędów.

O tym, dlaczego jeszcze RPA zaczyna pojawiać się w obszarze zainteresowania przedsiębiorstw i organizacji porozmawiają prowadzący – Robert Gontkiewicz i jego gość Michał Wawiórko (BDM w firmie Eversis).

Robert Gontkiewicz: W jaki sposób zacząć wdrożenie robota softwarowego?

Michał Wawiórko: Zacznijmy od tego, że w organizacji musi być ktoś, kto na samym początku zdecyduje, czy w ogóle, użycie tych robotów ma sens. Chodzi o zbudowanie uzasadnienia biznesowego. Mamy koszty związane z robotem, czyli licencje, które wahają się od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, w zależności od rozwiązania, skomplikowania scenariusza itd.

Następnie mamy koszty związane z wdrożeniem, implementacją scenariusza i przeszkoleniem pracowników. Z drugiej strony mamy korzyści, jakie zyskamy po zastosowaniu robotyzacji np. czas wolny, jakie zyskuje pracownik.

Koszty utrzymania pracownika w dziale finansowym to rocznie około 60 tysięcy złotych, a wdrożenie robota wynosi ułamek tej kwoty. Tym bardziej że robot nie idzie na urlop i może pracować 24 godziny.

Mając na uwadze to uzasadnienie, można znaleźć sponsora w organizacji, który będzie skłonny zainwestować w roboty.

R.G: Załóżmy, że zdołaliśmy przekonać naszych szefów do tego, że to rozwiązanie jest faktycznie opłacalne. Teraz pytanie, jaka jest oferta na rynku, jeśli chodzi o takie roboty softwarowe?

M.W: Obecnie bardzo dużo firm twierdzi, że wdraża RPA. Parę tygodni temu profesor Andrzej Sobczak z SGH umieścił na swoim portalu listę, na której znajduje się 20,30 rozwiązań. Wśród nich są oczywiście topowi światowi gracze, ale jest tam także, co chciałbym podkreślić, rozwiązanie polskie, rozwijane już od kilku lat, bardzo intuicyjne, z bogatą paletą funkcjonalności.

Ogólnie, jeśli mówimy o rozwiązaniach, możemy wyróżnić dwie grupy. Pierwsza to typowe rozwiązania RPA — czyli takie, które replikują działania człowieka. Natomiast drugi typ to automatyzacja szyta na miarę potrzeb klienta i tutaj według mojego subiektywnego odczucia pojęcie RPA jest nadużywane.

R.G: Na rynku jest bardzo dużo dostępnych narzędzi, ale to, co istotniejsze to, gdzie takiego robota możemy wykorzystać. Ja zauważyłem trzy główne obszary: Process Automation, Desktop Automation oraz Unified Desktop. Mamy takie trzy kategorie i co w każdej z nich możemy znaleźć?

M.W: To są typowe przypadki użycia robota softwarowego. Pierwszy to Process Automation — tutaj robot działa autonomicznie bez udziału człowieka. Może działać na zdalnym serwerze i taki robot jest w stanie wykonać dany proces od początku do końca.

Drugim rodzajem jest Desktop Automation, gdzie robot działa jako asystent, podpowiadając coś pracownikowi np. w call center. A trzeci tryb Unified Desktop sprawdza się w przypadku, jeżeli pracownik musi wprowadzać te same dane do wielu aplikacji i dbać o ich synchronizację. Tutaj tworzymy taką jakby makietę i użytkownik pracuje tylko z nią.

R.G: Od czego rozpocząć wdrożenie?

M.W: Przede wszystkim należy zidentyfikować proces. Tutaj firmy, z którymi rozmawiam, możemy podzielić na dwa rodzaje. Pierwsi — dokładnie wiedzą co chcą zautomatyzować, a ci drudzy jeszcze nie wiedzą, co chcą zrobić, ale wiedzą, że automatyzacja to przyszłość w ich organizacji.

Jeżeli chodzi o tych drugich, to spotykamy się z nimi, rozmawiamy, próbujemy znaleźć obszary, gdzie możemy wykorzystać robota. No i tutaj musimy spojrzeć  prawdzie w oczy, że nie wszystkie procesy można zautomatyzować.

Niedawno u jednego klienta proces obejmował weryfikację tożsamości na podstawie podesłanego skanu dowodu osobistego. Taki skan może być wykonany smartfonem, może być w różnej rozdzielczości, w różnym formacie, może być zeskanowany do pdf, ujęty pod różnym kątem itp.

Mało tego! Dowód może być uszkodzony. Mogą występować jakieś rysy, a czasami zdarza się też tak, że klient próbuje się pod kogoś podszyć i przykładowo coś podoklejać. No więc, niestety, w takiej sytuacji robot za dużo tutaj nie zdziała. Musi być ten człowiek, który to zweryfikuje.

Ciekawym przypadkiem jest też uczenie maszynowe. Jeżeli któryś z Twoich widzów będzie znał firmę bądź narzędzie, które będzie mogło tutaj pomóc, to zachęcam do kontaktu.

R.G: Mamy proces, który wybraliśmy wspólnie z organizacją i co dalej?

M.W: Nasze podejście jest takie, że przede wszystkim chcemy zweryfikować, czy technologia podoła danym działaniom. Chcemy sprawdzić, czy narzędzie będzie współdziałać z aplikacjami, które chcemy automatyzować.

Jeżeli mamy już pewność, że narzędzie będzie działać, to przystępujemy do proof of concept, bo zależy nam na tym, aby klient sam zobaczył, że to rzeczywiście działa. Jeżeli osiągamy zamierzone warunki, przystępujemy do wdrożenia.

R.G: Jeżeli chodzi o wymagania techniczne związane z narzędziem — na co zwrócić uwagę, jak to powinno wyglądać, jak wygląda kwestia bezpieczeństwa?

M.W: W zależności, o jakim rozwiązaniu mówimy, poziom skomplikowania może być różny. Są rozwiązania, które wymagają wielu serwerów aplikacji, bazy danych, instalacji i konfiguracji. Ale istnieją także takie rozwiązania, które po prostu uruchamiamy i od razu mamy możliwość tworzenia robota, jego testowania i uruchomienia produkcyjnego.

R.G: Temat RPA i sztucznej inteligencji jest bardzo nośny. To, że tak jest to świetnie, my jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, ale jest też druga strona medalu, bo rodzą się różne pytania z tym związane. Po pierwsze: czy robot poradzi sobie z nietypowymi sytuacjami, po drugie, co wtedy kiedy robot coś popsuje i po trzecie co z pracownikami po wdrożeniu robotów?

M.W: Dobrze nauczony robot nie powinien niczego popsuć. Trzeba wiele rzeczy przemyśleć podczas jego projektowania, a także przeprowadzić szczegółowy nadzór tuż po jego wdrożeniu, gdyż to właśnie wtedy wychodzi najwięcej takich niestandardowych rzeczy związane z tą drugą obawą: co w przypadku, wystąpienia niestandardowej sytuacji.

Wówczas należy zaimplementować taką furtkę wyjścia z procesu. Możemy wysłać e-mail, zostawić informację, że coś poszło nie tak, lub w ostateczności zatrzymać proces.

Musimy pamiętać, że tworzymy proces na dzień wdrożenia, ale przecież forma dokumentów może się zmienić, podobnie jak aplikacje.

Tutaj padają pytania: co dalej? My zachęcamy firmy, aby delegowały pracownika, który będzie się opiekował robotami, a jeżeli firma może pozwolić sobie na to, aby był to cały zespół, który będzie zajmował się robotyzacją to tym lepiej.

R.G: Nie zawsze w organizacji są takie kompetencje…

M.W: Dokładnie. Mało tego. Ci ludzie świadczyliby usługi wewnętrzne i sami mogliby tworzyć roboty w przyszłości. Oczywiście nie każdy może sobie na to pozwolić, ale istnieją firmy z zewnątrz, które zajmują się takimi rzeczami od początku do końca.

R.G: Dziękuję za rozmowę.

Gościem Roberta Gontkiewicza był Michał Wawiórko.

Zapraszamy na stronę: smartoffice.optimatis.pl

foto: Oskar Kujawa

 

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś