festiwal

ReggaeGang System: Muzyka musi mieć przekaz i treść

Z okazji zbliżającego się festiwalu muzyki reggae Skokami Ku Wolności, jeden z uczestników tego wydarzenia, zespół ReggaeGang System, opowie nam o tym jak powstają pomysły na muzykę, o tym jaka jest ich nowa płyta oraz czy wewnątrz zespołu może panować demokracja. Z zespołem rozmawiał Tomasz Słodki.

Tomasz Słodki: Dziś będziemy rozmawiali o płycie, którą trzymam w dłoni. W czasach, gdy słuchamy wszystkiego przez iTunes, albo inne portale, powstają takie perełki jak ta.

Najwyższy czas to utwór kończący płytę. Czy to był najwyższy czas, aby wydać właśnie ten album?

Damian Jacyna: Myślę, że lepszego momentu nie moglibyśmy wybrać na realizację tego projektu. W tym miesiącu mijają trzy lata, odkąd się spotkaliśmy, więc myślę, że to idealny moment na ten pierwszy krok z naszej strony.

Tomasz Słodki: Patrzę na skład i widzę, że chyba jest nowy gitarzysta w zespole.

D.J: Tak, skład się zmienił w ostatnim czasie, odszedł od nas Mateusz, a na jego miejsce przyszedł Piotrek, którego powoli wprowadzamy w nowy materiał i zapoznajemy z naszymi utworami.

Wojtek Kaszowski: Trzeba podziękować Mateuszowi, bo spędził z nami dużo czasu i włożył duży wysiłek w nagranie płyty. Wszystkie ścieżki gitarowe to jego zasługa.

Agnieszka Walczak: Tak, to bardzo fajny człowiek i rozstaliśmy się w naprawdę przyjaznych stosunkach. Teraz mamy Piotrka — nowa, świeża krew z wieloma pomysłami i otwartą głową.

T.S: A to ciekawe, bo każdy zespół, który nas odwiedza ma swojego Świeżaczka. Ile jesteś w kapeli?

Piotr Gilarski: Około dwóch miesięcy.

T.S: No, nasz ostatni Świeżaczek miał trzy dni, więc Ty jesteś już starym wyjadaczem. Jak Ci się podoba w zespole?

P.G: Super. Genialna atmosfera, energia też świetna. Pozytywne wibracje jak najbardziej.

T.S: Reggae lubisz?

P.G: Oczywiście.

T.S: Nie spodziewałem się innej odpowiedzi na to pytanie. Wróćmy jednak do płyty. Zawsze interesuje mnie to, jak zespoły nagrywają płyty.

Jacek Kleyff, o czym zresztą krążą legendy, jak nagrywał swój materiał w 1995 roku, to tak długo grał, że wydawca wszedł do studia i powiedział: Koniec! Już nie mam kasy po prostu. Przetraciliśmy wszystkie pieniądze, jakie były możliwe i okazało się, że nie ma materiału.

Więc wydali materiał spontanicznie połączony z koncertem, z czego wyszło coś naprawdę fajnego.

Z kolei Sławek Gołaszewski mówił mi, że bardzo spontanicznie wchodził do studia, o ile w ogóle to robił. A jak jest w Waszym przypadku? Jak wyglądało nagrywanie tej muzyki od początku do końca — od muzyki, od tekstów, od prób?

D.J: Na pewno zaczęło się od naszych spotkań. To był ogólnie gorący okres, powstał zespół, a w ciągu trzech miesięcy zaplanowaliśmy pierwsze koncerty.

T.S: To kto jest takim dobrym menedżerem?

D.J: Ja!

W.K: Mieliśmy też Łukasza, który też zajmował się wszystkim.

D.J: Także, to był bardzo gorący okres, bo w przeciągu dwóch, trzech miesięcy musieliśmy zaaranżować godzinę materiału. Pierwszy koncert zagraliśmy na Reggae nad Wisłokiem, była to pierwsza edycja i nasz debiut.

A.W: Ja byłam w zespole wtedy niecały miesiąc, więc byłam strasznie zestresowana tą całą sytuacją.

T.S: Zaczęliście robić materiał, okazało się, że za chwilę będzie koncert i zostało Wam bardzo mało czasu. Jak to wyglądało?

D.J: To było tak, że materiał powstał, także wcześniej, zanim założyliśmy ReggaeGang, także o tyle dobrze, że mieliśmy podstawy: teksty, koncepcję no i tak naprawdę w ciągu trzech miesięcy musieliśmy to ładnie ubrać, aby to dobrze podać słuchaczom.

W.K: Podział był prosty — Damian teksty, a starsi członkowie zajęli się muzyką.

T.S: W takim razie, jak wygląda tworzenie muzyki w takim zespole? Czy to jest tak, że Damian pisze tekst i nie wtrąca się w warstwę muzyczną w zespole, czy jest demokracja w grupie pod tym kątem? A może ktoś narzuca z góry, co jak ma brzmieć?

W.K: U nas ta demokracja jest aż za duża, bo czasem ciężko nam cokolwiek skończyć.

T.S: Ostatnio jak był u nas zespół Reggaeside, to mówili, że tej demokracji nie ma.

W.K: U nas chyba jest. Czasem ktoś tam coś muzycznie powie.

Bogdan Olszański: My z Wojtkiem jako sekcja rytmiczna, czasami coś podpowiadamy sekcji dętej itp. Jest pełna współpraca w zespole.

T.S: A jak to wygląda? Najpierw nagrywacie, a później ćwiczycie sobie w domach, czy jednak to próba jest tym momentem, w którym ta muzyka powstaje?

A.W: My jako wokaliści i tekściarze mamy trochę inne zadanie. To, co mamy w danym momencie w głowie przelewamy na kartkę, później przechodzimy z gotowym materiałem, który musimy jakoś wyrazić, a muzycy na próbie starają się to zaaranżować i wówczas wpadają jakieś świeże pomysły.

W.K: Wy też macie jakiś udział w tych aranżach, bo przecież śpiewacie we dwoje i też musicie sobie jakoś rozłożyć te głosy itd.

T.S: Mi też się zdarza pisać piosenki. Jak jechałem ze znajomym, który nie słucha reggae, a akurat leciała piosenka Fergie, która brzmi trochę jak reggae, ja zacząłem sobie wymyślać tekst i nagle wyszedł świetny tekst, do którego mój kompozytor napisał muzykę.

Więc na podstawie innego utworu wyszło coś nowego. A u Was?

D.J: Ja często tak mam, że w ostatnim momencie, przy mikrofonie zmieniam podkład, do którego chciałbym coś nagrać. Tak mi się zdarza po prostu, Zazwyczaj jakieś pierwsze szkice aranżuje do instrumentali, a później myślę nad ulepszeniem produkcji.

T.S: Dobrze, ale wróćmy do zespołu…

W.K: Ostatnio Piotrek nam się bardzo ładnie wkupił w nasze szeregi, bo przyniósł gotową, nagraną akustycznie piosenkę. Bardzo fajne dźwięki, z tekstem Agnieszki i Damiana. Przyniósł gotową, gitarową, fajną balladę.

D.J: Tak w tej kwestii jest u nas bardzo różnie.

T.S: Wasza płyta jest bardzo ładnie wydana, podoba mi się. Muzycy nie są tylko opisani, ale jest tam grafika instrumentów i Wasze imiona i nazwiska. Osiem kawałków. Jaka to muzyka?

D.J: Jest to szeroko pojęta muzyka reggae. Na tej płycie możemy znaleźć takie rozszczepienie gatunkowe od dubu poprzez roots, pojawiają się też elementy alternatywnego rocka, także jest bardzo różnorodnie na tej płycie, pod względem klimatu, ale jest to muzyka reggae.

T.S: A o czym są teksty? Może przeczytam tytuły: Podróż, Nie mam skrzydeł, Pomylony świat, Gdzie jesteś?, Iluzja, Mniej więcej i Najwyższy czas. No właśnie, o czym te teksty, bo jak patrzę to trochę mi to nie gra tytułami.

Tak jak wspomniałem, Ty jesteś taki pozytywny, a tutaj widzę dość poważne tytuły.

D.J: A słyszałeś może Mentalną Rewolucję, tę płytę, którą udało mi się wydać w ubiegłym roku?

T.S: Słyszałem.

D.J: No i to też nie jest takie pozytywne.

T.S: Czyli nie ma śpiewania o pierdołach?

D.J: Dla mnie muzyka bez przekazu, bez treści nie ma sensu. Ja doszukuje się czegoś więcej w muzyce i myślę, że powinniśmy ogólnie jako słuchacze szukać w niej głębiej.

T.S: Jak tworzycie teksty? Idzie natchnienie z góry, siadasz i piszesz, czy idziesz ulicą i zaczynasz nucić?

D.J: Nie wiem, to zależy od weny. A jak Ty Agnieszka?

A.W. Też różnie. Ja mam taki impuls i czuję, że to jest to. Nieważne gdzie jestem, czy to jest praca, autobus, czy pociąg. Wtedy zapisuje tekst, na czym się da, czuje wybuch ciepła w środku i jest utwór.

D.J: Są takie sytuacje, że gdy się mocno skupiam, nic z tego nie wychodzi, a czasem słyszę po prostu produkcję, siadam, piszę i za dwie, trzy godziny jest gotowy tekst.

T.S: Bardzo dziękuję za spotkanie, do zobaczenia na Festiwalu Muzyki Reggae Skokami Ku Wolności.

Gośćmi Tomasza Słodkiego był zespół ReggaeGang System.

foto: Oskar Kujawa

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś