Błażej Pabiszczak

Błażej Pabiszczak (YetiForce): W pracownikach najbardziej cenię chęć rozwoju

Jak pracuje się w takiej firmie jaką jest YetiForce? Kto najlepiej sprawdza się w pracy z otwartymi rozwiązaniami Open Source? Na te pytania odpowie nasz dzisiejszy gość Błażej Pabiszczak prezes i pomysłodawca YetiForce.

Tomasz Słodki: Rynek pracownika – prawda czy mit?

Błażej Pabiszczak: To na pewno zależy od branży. Ciężko powiedzieć jak jest w innych, ale w naszej, czyli takiej typowo programistycznej, gdzie są specjaliści IT, nie ma czegoś takiego jak rynek pracownika. Można by powiedzieć, że na ten moment pracownikowi trzeba po prostu dobrze płacić.

W przypadkach gdy dajemy ogłoszenie o pracę, podając jakieś widełki, widać, że w zależności od ich wielkości, zainteresowanie pracowników jest albo mniejsze, albo większe. A więc można by powiedzieć, że może nie jest to rynek pracownika, natomiast na tą chwilę pracownicy chcą zarabiać dobrze.

T.S: Tak, jak patrzę przez pryzmat wielu lat, od kiedy prowadzę firmę to rynek pracownika i rynek pracodawcy bardzo się zmieniał.

Natomiast moje pytanie dotyczy wieku ludzi, których najczęściej zatrudniasz, czy raczej są to młodzi ludzie 20-23 lat, czy jednak starasz się rekrutować osoby koło trzydziestki, już takie bardziej, powiedzmy, stabilne życiowo, dla których te pieniądze są już wyznacznikiem tego, jak będzie funkcjonowała np. ich rodzina?

B.P: Wiesz co, u nas może nie zatrudniamy ze względu na wiek, ale patrząc statystycznie, to w 95% do nas się zgłaszają osoby młode do 40 roku życia. Po 40 roku życia, są to już te osoby starsze, z tym większym doświadczeniem.

A więc u nas są to w większości ludzie między 25-30, ale nie wynika to z tego, że szukamy takich osób, tylko w większości to są osoby poniżej 30 roku życia, potem powyżej 30 do 40, a później dopiero gdzieś tam, bardzo mały promil tych rekrutacji to są osoby dosyć starsze.

T.S: Czy w takim razie wiedza i doświadczenie ma znaczenie, bo jak mówisz, młodzi ludzie, to domyślam się, że tej wiedzy i doświadczenia jest dużo mniej?

B.P:  To jest właśnie ciekawe, dlatego że, gdy patrzymy na CV kandydata, to praktycznie w ogóle nas nie interesuje, gdzie on poprzednio pracował. W przypadku naszej firmy, bo jak mówiłem, jesteśmy firmą programistyczną,  liczy się to, co wiemy, a nie gdzie pracowaliśmy.

Nie ma znaczenia, czy mamy wykształcenie średnie, wyższe, czy jesteśmy magistrem, czy doktorem. U nas liczy się tylko to, co zwykły Kowalski wie.

 A więc każda rekrutacja u nas wygląda tak, że najpierw sprawdzamy wiedzę i to jest  pierwszy czynnik, który określa, czy dana osoba coś wie. My w CV sprawdzamy tylko, czy kandydat spełnia te podstawowe wymagania, czy chcemy z nim w ogóle rozmawiać. Jeżeli tak, to weryfikujemy wiedzę. Wszystkie inne, elementy są dla nas zbędne.

T.S: Czy warto się specjalizować?

B.P: Na pewno. Teraz, jak jesteśmy producentem, a nie tylko dostawcą, to ta specjalizacja jest dla nas o wiele ważniejsza. Najpierw wytwarzaliśmy  funkcjonalności i moduły do istniejących systemów, więc tam bardziej skupialiśmy się na tym, aby je tworzyć. Natomiast teraz, gdy wchodzimy do dużych firm i zaczynamy realizować duże wdrożenia, ta specjalizacja jest bardzo ważna. Potrzebujemy wtedy profesjonalistów od Linuxa czy  Windowsa. Sami programiści też się specjalizują. Jest wręcz tak, że jest programista, który się specjalizuje w tym fragmencie systemu a drugi programista, w zupełnie innym.

Powoli rośniemy, dlatego  musimy się specjalizować i szukać osób, które są kształtują się w konkretnym kierunku.

T.S: A czy praca w takiej firmie programistycznej, która oparta jest na programowanie otwarte, jest trudna?

B.P: Na pewno jest ciekawa i to wynika z tego, że jesteśmy otwarci, a także jesteśmy producentem. Bo będąc dostawcą, była to trochę nudna praca, dlatego że tam nie robiło się nic nowego, najwyżej biznesowo. Teraz, praktycznie codziennie rozmawiamy o tym, co nowego z technologii webowych, których  używamy, można do systemów wprowadzić.

A ta otwartość powoduje, że kod, który robi programista, potem wszyscy mogą zobaczyć, ocenić. Gdy któryś robi w korpo, nagle się okazuje, że cała praca, którą wykonał, nagle przepada, bo nikt nie ma do niej praw, prócz tej firmy.  A tutaj pozostaje ślad, którym możemy się chwalić.

T.S: Wróćmy jednak do tego, jak wygląda praca w YetiForce, czy to jest tak, że ta cała banda programistów pracuje w jakimś biurze, czy może to jest tak, że każdy gdzieś zdalnie w Polsce, no bo wiem, że Ty szukasz najlepszych pracowników nie tylko z Warszawy.

B.P: To jest tak, że połowa zespołu jest w Warszawie, przy czym część tego zespołu jest porozbijana po klientach, więc mamy część osób, które po prostu siedzą u klienta. Natomiast mamy też biuro w takim wieżowcu Q-22 na ul. Jana Pawła II i tam jest część zespołu, jednak rzeczywiście połowa firmy pracuje zdalnie, więc jesteśmy dość elastyczni.

Można powiedzieć, że na początku jak byliśmy firmą 5-osobową, to pracowaliśmy zdalnie, więc ten rodzaj pracy w dzisiejszych czasach zupełnie nam nie przeszkadza. A więc, jak szukamy kogoś, to sami się pytamy, czy chce pracować zdalnie, w biurze, czy może u klienta i na tej podstawie taką osobę można umieścić tam, gdzie ona by chciała pracować. Chce pracować w biurze? Zapraszamy do biura.

T.S: A od kuchni, jak wygląda rekrutacja? To jest tak, że dostajesz maila z CV i wchodzisz w to CV, analizujesz, rozmawiasz przez telefon. Jak wygląda ten proces?

B.P: Wiesz co, jest bardzo prosty. Ja nie rozumiem, dlaczego u wielu firm te procesy są bardzo wydłużone, u nas wszystko odbywa się bardzo prosto. Najpierw oceniamy, czy ta osoba się nadaje z poziomu CV, czy posiada te podstawową wiedzę, która dla nas jest potrzebna.

Zapraszamy ją na spotkanie, my możemy praktycznie z dnia na dzień tą osobę rekrutować, najczęściej na nią czekamy, aż ona znajdzie chwilę czasu. Jeżeli już przyjdzie do nas, do biura, weryfikuje ją osoba, która może być bezpośrednią przełożoną w przyszłości. Sprawdza wiedzę i po jakichś 30-40 minutach wiemy, czy ta osoba się nadaje, czy nie i czy jego stawka, którą sobie życzy, jest adekwatna do tego, co my jesteśmy w stanie mu zapłacić.

W tych pierwszych minutach określamy te umiejętności, porównujemy je do stawki, którą chce zarabiać i jeżeli się okazuje, że jest albo dla nas za drogi, w porównaniu do umiejętności, które posiada, albo nie ma tych umiejętności, których oczekujemy, to człowiek już praktycznie po 30 minutach wie, czy jest zatrudniony, czy nie.

T.S: Od razu, jest szybka decyzja.

B.P: Tak.

Po człowieku od razu widać, czy ma pasję i czy lubi to, co robi.

Jeżeli człowiek lubi to, co robi i robi to z przyjemnością i widać, że posiada wiedzę, to czemu go nie zatrudnić?

T.S: W 2018 roku, kogo będziecie poszukiwali?

B.P: Na pewno będziemy dalej potrzebowali przede wszystkim programistów, dlatego że ze względu na to, że jesteśmy firmą softwarową, producentem w dodatku, to silnie dążymy do tego, aby wytwarzać nowe oprogramowanie, w nowych technologiach. A więc będziemy szukali programistów, którzy są powiązani z nowymi technologiami.

Po drugie będziemy szukali też ludzi do sprzedaży, dlatego że, pomimo tego, że już mamy 20 osób w firmie, to my nadal nie mamy działu sprzedaży, dlatego że klienci sami przychodzą, produkt sam się sprzedaje. Ale w 2018 uruchomiamy chmurę i będziemy chcieli specjalistów od chmury. Chcemy też budować sprzedaż, żeby tę chmurę stworzyć. Jednak osoby, których poszukujemy to przede wszystkim programiści, programiści i jeszcze raz programiści.

T.S: A czy YetiForce ma swój system CRM-owy, którym komunikuje się ze swoimi pracownikami?

B.P: Używamy oczywiście własnego CRM-a, natomiast przy kontaktach z klientem czasem używamy Skype’a do komunikacji. Jednak całą pracę, którą wprowadzamy, dotyczącą klienta, wprowadzamy w YetiForce.

T.S: Najważniejsze cechy, które cenisz u pracowników?

B.P: Przede wszystkim chęć do rozwoju, to jest chyba dość trudne, dlatego że wydawałoby się, że każdy chce się rozwijać, jednak tak nie jest.

Jeżeli my widzimy osobę, która chce się rozwijać, ona może nawet nie posiadać tych umiejętności, które od początku chcielibyśmy u niej znaleźć, jednak jeśli widzimy, że ktoś naprawdę chce się uczyć i interesuje go technologia, w której my się rozwijamy, to jesteśmy w stanie tę osobę zatrudnić, po to, żeby ją douczyć.  Taka osoba po 6-12 miesiącach staje się 100 razy lepszym pracownikiem niż taki specjalista, który przychodzi bez pasji, pomimo tego, że ma 10-20 letnie doświadczenie.

T.S: Dziękuję za rozmowę.

Z Błażejem Pabiszczakiem rozmawiał Tomasz Słodki.

foto: Oskar Kujawa

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś