BIZNES

Błażej Pabiszczak (YetiForce): System musi nadążyć za zmianami w biznesie

Brief to program ukazujący gospodarkę i ekonomię z punktu widzenia zwykłego przedsiębiorcy i menedżera. Do prowadzenia biznesu oprócz wiedzy potrzebne są także narzędzia. Właśnie o nich Grzegorz Kiszluk porozmawia ze swoim gościem, którym będzie Błażej Pabiszczak — prezes i pomysłodawca firmy YetiForce.

Grzegorz Kiszluk: W poprzednim programie, w którym również byłeś gościem, skończyliśmy na tym, że bardzo rzadko dobre pomysły na biznes rodzą się ot, tak sobie. Mówi się, że trzeba przepracować wiele godzin, aby móc liczyć na sukces. Czy Ty masz podobne doświadczenia?

Błażej Pabiszczak: U mnie na pewno tak było. O ile komuś jest w stanie dobry pomysł wpaść bardzo szybko do głowy, to rodzi się kolejny problem. Realizacja tego pomysłu to bardzo długa i ciężka droga. Jeżeli komuś to przychodzi łatwo, to szybko może mu też minąć, bo zaraz przyjdzie kolejny i kolejny pomysł.

G.K: Trzeba mieć też kasę?

B.P: Kasę, wytrwałość itd.

U mnie to rodziło się wiele lat. W chwilach, kiedy było ciężko, myślałem o tym, że jest to moje marzenie i chcę to zrealizować. Gdyby tego nie było, pewnie dawno dałbym sobie z tym spokój.

Człowiek ma do wyboru: albo mieć mały zespół i budować coś fajnego, albo zatrudnić się w dużej firmie za dobre pieniądze i spokojnie pracować. To jest swego rodzaju wyrzeczenie i jak człowiek tego w sobie nie ma, że chce osiągnąć cel, jest mu trudniej.

G.K: Ty miałeś w sobie zawsze takie przeświadczenie, że nie pójdziesz do kogoś pracować, tylko masz ambicje stworzyć coś samemu?

B.P: Będąc informatykiem, czy dyrektorem w jakiś firmach, cały czas miałem poczucie: czemu tak jest, czemu nie można zrobić tego inaczej, czemu to wszystko nas hamuje, dlaczego robimy coś dla siebie, a nie dla klienta itd.

Było tysiące takich przemyśleń, że można coś zrobić lepiej. Natomiast później, człowiek cały czas myśli, aby jednak przejść na coś swojego. Więc kiedy w głowie rodził mi się pomysł związany z czymś otwartym dla biznesu B2B jednocześnie myślałem, że chcę tym pokierować. Zbierało się to we mnie przez wiele lat.

G.K: Twój system to tzw. Open Source, czyli system otwarty. Co to oznacza?

B.P: Przede wszystkim to, że mamy dostęp do kodu źródłowego. W praktyce to jest tak, że bardzo często spotykam klientów, którzy mówią, że mieli jakiś produkt, ale byli uzależnieni od dostawcy, albo producenta.

Ze względu na to, że świat biznesu się zmienia, nasza firma musi za tymi zmianami nadążyć. Jeżeli trafiamy na producenta oprogramowania, który nie jest w stanie dostosować tego systemu, jak chcemy, pojawia się problem.

Albo musimy znowu zmienić system, albo stoimy w miejscu.

G.K: Kiedyś jak kupowało się małego Fiata, co tydzień szło się do garażu przy nim pogrzebać. Dziś samochody są tak zapieczętowane, że bez autoryzowanego dilera, tak naprawdę tam do niego nie zajrzysz. Paradoksalnie, Ty sprzedajesz bardziej takie małe Fiaty niż nowoczesne samochody?

B.P: Nie, troszeczkę bym się z tym nie zgodził, dlatego że z tego rozwiązania korzystają bardzo duże firmy. Największe wdrożenie, jakie teraz realizujemy, obejmuje ponad 12 tysięcy użytkowników. Nie jesteśmy uzależnieni od producenta, czy od dostawcy.

G.K: Ale kupuje produkt do zarządzania firmą i mogę je też dowolnie modyfikować?

B.P: Porównałbym to do tego, że gdy kupujemy mega luksusowe auto i nagle okazuje się, że jest tylko jeden salon np. Porsche w Polsce i tylko tam możemy jechać, a w salonie mówią nam, że mogą się tym zająć dopiero za 3 miesiące. My dajemy auto, którym można jechać do dobrego serwisu, dowolnego, bo możemy wziąć np. dobrego programistę, który zrobi nam stronę internetową.

Ktoś może korzystać z naszych usług i dopasować sobie wszystko, nie będąc uzależnionym od producenta. Daje to nam pełną otwartość, a po drugie w systemach otwartych możemy zweryfikować bezpieczeństwo. W zamkniętych nie ma takiej możliwości, a zdarzało się tak, że średni producent rozwiązania zamkniętego, używał licencjonowanych produktów, wymagających zakupu licencji, czego on nie robił.

W systemach otwartych mamy większą przejrzystość oraz możliwość dostosowania do pod siebie.

To jest po prostu otwartość i możliwości dostosowania tego pod swoją firmę.

G.K: Mówi się, że systemy CRM służą do obsługi klientów. Na czym dokładnie to polega?

B.P: Nasz system jest dość rozbudowany, bo w wielu przypadkach systemy klasy CRM kończą się na sprzedaży. U nas jest marketing, sprzedaż, realizacja poprzez projekty, mamy cały dział wsparcia, portal klienta, moduły logistyczne i księgowe.

My robimy to dla małych i średnich firm, bo nagle okazuje się, że mogą korzystać z dziesięciu czy piętnastu funkcjonalności standardowych w jego firmie. Jest też cała obsługa poczty, kalendarza, dokumentów — czyli to, co każda firma potrzebuje na start. A jeżeli okazuje się, że coś nie do końca pasuje do funkcjonowania firmy, bez problemu można to dopasować.

W przypadku naszego projektu nie ma żadnych opłat licencyjnych. Jeżeli produkt spełnia nasze wymagania, nie musimy wydawać ani grosza, a jeżeli chcemy, aby jakaś firma nas przeszkoliła, zamawiamy tę usługę, a po realizacji nie mamy żadnych kosztów.

G.K: To na czym zarabiasz?

B.P: Na usługach. Przychodzi do nas jakiś duży klient i wynajmuje naszych ludzi na parę miesięcy. To jest najlepsza forma i po części marketing, bo dajemy produkt za darmo, ale żadna firma nie chce uczyć się tego produktu. Każdy chce się skupić na tym, na czym się zna. Właśnie wtedy bierze się takie firmy jak my do tego, aby to wykonali.

G.K: My w Briefie od wielu lat zajmujemy się startupami, czy w ogóle początkującymi biznesami. Czy Ty masz coś do zaoferowania naszej pięćdziesiątce kreatywnych w biznesie?

B.P: Można im doradzić, jakie w ogóle są etapy budowania takiej firmy od zera. My mamy teraz prawie dwudziestu pracowników, a zaczynaliśmy od dwuosobowej firmy. Jeśli chodzi o produkt, to na pewno każda firma posiadająca jakiś prototyp produktu  chciałaby uruchamiać go marketingowo, może wykorzystać do tego istniejące moduły, aby każdy wyzwalał potencjalną sprzedaż, czy np. puszczać newslettery.

Można korzystać z produktu otwartego, dlatego że w przypadku startupów ważne jest, aby na początku nie za dużo wydawać. Można korzystać z taniego lub darmowego narzędzia, ale niech wraz z rozwojem firmy te narzędzia także się rozrastają. Sprzedają ludzie, a nie narzędzia, więc dobrze dobrane, elastyczne narzędzia są bardzo pomocne.

G.K: To jest fantastyczne podsumowanie, że sprzedają ludzie, a nie narzędzia, bo już się bałem, że Ty jesteś na drodze do stworzenia robota, który w zimny sposób będzie sprzedawał produkty, a po stronie konsumenta będzie też maszyna. Dzięki Bogu do tego pewnie nie dojdzie. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Gościem Grzegorza Kiszluka był Błażej Pabiszczak.

foto: Oskar Kujawa

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś