BIZNES

Wojciech Bizub (WBIZNES): E-marketing wymaga odpowiedniej strategii

Czym jest e-marketing? Do kogo jest kierowany i jakie korzyści może przynieść dla naszego biznesu? O tym opowie nasz gość Wojciech Bizub – znany i bardzo skuteczny marketer z agencji marketingowej WBIZNES.

Tomasz Słodki: Czym jest e-marketing?

Wojciech Bizub: E-marketing to wszystkie narzędzia z powodzeniem stosowane w marketingu od lat, przeniesione do Internetu i wykorzystujące najnowsze technologie. To wszystkie te rzeczy, które działały kiedyś i stosowane były np. w kontaktach międzyludzkich czy w sprzedaży i przeniesione na najnowsze działania technologiczne.

T.S: Do kogo kierowany jest e-marketing?

W.B: Najczęściej korzystają z tego firmy, zarówno te małe, średnie, jak i duże. Ludzie, który chcą pokazać w Internecie swoje hobby, zainteresowania, czy też jakiś mały biznes, który realizują poza pracą, również chcą wykorzystać działania internetowe, po to, aby się pokazać i dać coś dobrego innym ludziom i podzielić się tym, co potrafią.

T.S: To, co teraz robimy też można nazwać e-marketingiem?

W.B: Oczywiście, że tak. Jest to jedna z najbardziej skutecznych form przekazu. 2018 rok będzie kolejnym rokiem wideo, bo prawda jest taka, że ciągle jeszcze nie wykorzystujemy tego narzędzia w takiej skali, jakbyśmy mogli. Jestem tu dzisiaj po to, aby pokazać, jak może działać e-marketing właśnie w takiej ciekawej formie, jaką jest wideo rozmowa.

T.S: Mała firma zatrudniająca od 5 do 7 osób bądź jednoosobowa działalność gospodarcza, od czego powinny zacząć działania e-marketingowe?

W.B: Zawsze zaczyna się to dość niewinnie. Każda firma coś tam sobie robi, ma jakieś strony, logo, teksty czy oferty. W pewnym momencie wpada na pomysł, aby zrobić coś w e-marketingu.

Wtedy dzwoni do marketera i prosi o promocję internetową na Facebooku, czy poprzez reklamę i wysyła link do swojej strony. Marketer cieszy się, myśląc, że to zdecydowany klient, wchodzi na tę stronę i widzi przepaść: porozsypywane grafiki, ogólne teksty, brak dostępu na telefony komórkowe itd.

Powstaje wówczas dylemat moralny czy zrobić reklamę z przekierowaniem do tej kiepskiej strony, czy uświadomić klienta, że trzeba do tego podejść od innej strony.

T.S: Z jednej strony, jeśli marketer odpali reklamę do takiej strony, to będzie ona nieskuteczna, a z drugiej jak powie, że trzeba coś zmienić, klient z niego zrezygnuje i tego się boi.

W.B: Jeżeli odpali tę reklamę, może być tak, że minie tydzień, dwa lub trzy i nic z tego nie będzie. Więc warto zastanowić się, co można zrobić, aby to zadziałało. Przede wszystkim zacząć od fundamentów, czyli od schematu, który wdrożymy w marketingu w etapach rozwoju firmy.

Pierwszym krokiem powinno być zbudowanie strategii, czyli tego, co mam, co sprzedaję, w jaki sposób będę o tym mówić i jakich argumentów użyję, gdzie będę o tym mówić i jak to pokaże. Z tego tworzymy ofertę. Jest to taki podstawowy etap i dopiero po nim przechodzimy do tworzenia nośników.

Tworzymy więc stronę internetową, prezentację, maile, posty na Facebooka, blogi i wszystko to, co było zaplanowane w strategii. Dopiero wtedy zapraszam ludzi do tych nośników.

T.S: Mam studio, które wynajmuje na godziny. Rozumiem, że mogę przyjść do Ciebie i powiedzieć, że chciałbym zacząć na nim więcej zarabiać i proszę o zrobienie kampanii e-marketingowej. Ty możesz mi ją zaprojektować?

W.B: Tak, projektuje ją przez wszystkie etapy. Najpierw muszę przejrzeć, czym dysponujesz, jaka jest Twoja oferta.

T.S: A jak dysponuję tylko pięknym studiem?

W.B: To zrobiłeś już jeden błąd. Najpierw musimy spytać, czy jest w ogóle zapotrzebowanie na to, a dopiero później otwieramy biznes.

Pierwszym krokiem jest przygotowanie oferty, czyli spisanie w czterech podstawowych punktach co właściwie tym ludziom daję.

Czyli pół godzinna sesja na żywo, trzeba przyjechać do Warszawy, dajesz pełne zaplecze techniczne wsparcia i co za to dostanie klient, czyli plik wideo, który może przedstawić swoim klientom, umieścić na Facebooku, Newsletterze itd.

T.S: Czyli jest to trochę zbijanie obiekcji klienta i podsuwanie pomysłów gdzie może wykorzystać ten gotowy produkt?

W.B: Tak, podajesz mu argumenty, dlaczego on to powinien kupić, ile to kosztuje, jaki jest czas realizacji i jak to wygląda od kwestii zakupowej np. faktury itd. Są to oczywiste rzeczy dla nas, ale dla klienta nic nie jest oczywiste. Kiedy mamy już ten trzon oferty, dopiero w drugim kroku tworzymy tekst oferty, czyli to jakimi zdaniami to będzie opisane.

T.S: To też Ty możesz przygotować?

W.B: Tak, ja zajmuję się e-marketingiem od strony zaprojektowania całego procesu, czyli nie tylko reklamą na Facebooku i projektem strony, które mogą nie być przeznaczone dla Twojej grupy docelowej.

Zajmuję się wszystkim od podstawy, poprzez etap tworzenia nośników, tekstów i grafik razem z zespołem tworzymy zaproszenie na Twoją stronę internetową lub ofertową i sprzedażową.

T.S: Warto od razu sprzedawać przez Internet?

W.B: Moja odpowiedź nie spodoba się przedsiębiorcom, ale tylko w niektórych biznesach warto sprzedawać od razu. Z czego to wynika?

Są dwa rodzaje biznesów: push i pull. Marketing push można stosować w branżach, których klient już wie, czego potrzebuje. Tak sprzedaje się przykładowo podpisy elektroniczne. Trudno zainspirować kogoś do tego, aby kupił sobie podpis elektroniczny. Wtedy klient wie, że musi sobie kupić dany produkt, wpisuje go sobie w Google i kupuje.

Jednak kiedy mamy produkt, do którego trzeba zainspirować ludzi i pokazać im metody zastosowania, to dużo lepiej najpierw zaprezentować te możliwości i pokazać co one właściwie dają i gdzie je można zastosować.

Dopiero wówczas gdy zbuduje się taki kredyt zaufania i udowodni się, że nasz produkt ma określoną jakość, można dać ofertę sprzedażową.

Taka jest metoda działania w Internecie.

T.S: Czyli nie sprzedajemy od razu, dajemy dobry produkt, klient się zdecyduje, dzwoni do mnie i wtedy ewentualnie dochodzi do sprzedaży.

W.B: Tak, jest taka metafora odnosząca się do relacji międzyludzkich: nie konsumujemy związku na pierwszym spotkaniu. Brutalne, ale jest to pewna metafora Internetu. Chyba że mamy taki produkt, o którym wspomniałem. Są pewne schematy, które się stosuje, ale ciężko jest wyodrębnić prawidłowość, która będzie działać za każdym razem.

T.S: Opowiedz coś proszę o swoim doświadczeniu, bo wiem, że jest spore.

W.B: Pierwszym przykładem jest to, że sprzedawaliśmy mobilne stanowiska targowe. Wystarczyła reklama wykonana według prostego schematu, aby zapełniły się kalendarze na wynajem.

Drugim przykładem są wspomniane wcześniej podpisy elektroniczne, gdzie zaczynałem współpracę z firmą dwa i pół roku temu. Tam na początku pracowały trzy osoby, a aktualnie jest tam dwadzieścia osób, które sprzedaje, więc udało się mocno ich wspomóc, tym bardziej że luty był miesiącem, w którym wygenerowali rekord sprzedaży.

Wspomagam też firmę sprzedającą samochody i tutaj także są to zapytania ofertowe. Mamy do czynienia z klientem, który dokładnie wie, czego chce, podaje swój numer telefonu, adres e-mail i nazwisko. To wszystko udaje się uzyskać za mniej niż sześć złotych, a idzie to w setki nowych zapytań miesięcznie.

T.S: Każdego na Ciebie stać?

W.B: Gdy ostatnio spotkałem się z marketerami, to pokazywali mi budżety idące w dziesiątki tysięcy. Ja współpracuję z klientami, którzy dysponują 3-5 tysiącami miesięcznie na marketing. Jest to tyle, ile płaci się z jednego pracownika.

T.S: I to jest w stanie wygenerować mi taki zysk, aby było mnie stać na to, by te pieniądze wydać?

W.B: Przy dobrym zaprojektowaniu produktu i reklamy — jak najbardziej. Powinno się to zwrócić od 20% tej kwoty z naddatkiem do czterokrotności tego budżetu. To jest statystyka, bo czasami udaje się zrobić jeden zwykły post, który generuje taką sprzedaż, że firma przestaje wyrabiać się z zapytaniami.

T.S: Odsyłamy na Twoją stronę wojciechbizub.pl. Przyznam, że sam oglądam Twoje materiały, bo są bardzo dopracowane.

W.B: Chcę w ten sposób pokazać ludziom, że prostymi metodami można dotrzeć do odbiorców.

Nagrywam, idąc ulicą, opowiadam coś do kamery, a później setki ludzi to ogląda. Da się to zrobić w prosty sposób bez wielkiego zaplecza.

T.S: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Gościem Tomasza Słodkiego był Wojciech Bizub.

foto: Oskar Kujawa

Komentarze Facebook
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś