FIRMA GRANDECANE.PL

Paulina Król i Kasia Moś (Zerwijmy łańcuchy 2017): Pies na łańcuchu to totalny obciach!

Już po raz jedenasty w całej Polsce odbyła się akcja Zerwijmy łańcuchy, która ma na celu uświadamianie ludziom, dlaczego trzymanie psów na uwięzi jest okrucieństwem wobec nich i jak z tym procederem walczyć. Gośćmi Michała Sawy będą: Kasia Moś — wokalistka i ambasadorka akcji  oraz Paulina Król — redaktor portali psy.pl, oraz koty.pl.

Michał Sawa: Czym jest akcja Zerwijmy łańcuchy, której pomysłodawcą jest portal psy.pl?

Paulina Król: Pomysł na tę akcję zrodził się 11 lat temu. Zainspirowaliśmy się podobną niewielką akcją zorganizowaną w Stanach Zjednoczonych.

Jednak głównym powodem jej powstania było to, że do redakcji napływało bardzo dużo niepokojących informacji o tym, że ludzie w sposób bardzo niehumanitarny i wręcz okrutny trzymają swoje zwierzęta przy swoich obejściach. Z początku dotyczyło to głównie wsi, ale szybko okazało się, że problem występuje także w większych czy mniejszych miastach.

M.S: Sama akcja trwa już 11 lat. Mamy XXI wiek i nadal jest aktualna?

Kasia Moś: Tak i to jest właśnie przerażające. Ja pamiętam jako małe dziecko, że u nas w domu zwierzęta zawsze były traktowane jak członkowie rodziny. Takie brutalne zetknięcie się z rzeczywistością nastąpiło, kiedy pojechałam do mojej rodziny, która mieszka w Myszanie i tam po raz pierwszy zobaczyłam psa na łańcuchu.

Ja tego nie rozumiałam i pytałam mamy, dlaczego jest tak, że my kochamy nasze zwierzątka i zapewniamy im swobodny dostęp do jedzenia, a tutaj to zwierze jest trzymane, na bardzo krótkim łańcuchu, na którym dziczeje, nie ma wody i jedzenia.

Ponadto ten sąsiad, z którym walczymy do dzisiejszego dnia czasem przechodząc  koło tego psa często to szturchał. Nie wiem skąd w ludziach, jest tyle brutalności, a przede wszystkim braku wyobraźni. Człowiek powinien wyobrazić sobie, że to jego trzymają na łańcuchu, albo kogoś z jego rodziny.

Między nami a zwierzętami nie ma aż tak ogromnych różnic. Każdy potrzebuje wolności i miłości.

P.K: Psy są tak samo, jak my istotami myślącymi i czującymi. One odczuwają ból strach, a także ludzkie ciepło.

M.S: Właśnie. Mówi się, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, a przyjaciela nikt by nie trzymał na lańcuchu.

P.K: Nasza akcja ma dość specyficzny charakter, bo wiadomo, my jesteśmy tylko redakcją, a nie rozbudowaną fundacją. Więc wymyśliliśmy sobie taką formę happeningu, która polega właśnie na tym, że to ludzie, a nie psy przypinają się do bud, aby poczuć ciężar tego łańcucha i to, jak jest to nieprzyjemne.

Nawet jeżeli oni są tam pół godziny, czują, że ograniczanie wolności jest czymś strasznym. A teraz wyobraźmy sobie, że te zwierzaki całe życie spędzają na łańcuchu. Spotykają je okrutne rzeczy takie, jak brak wody, jedzenia, stanie we własnych odchodach, czy wrzynająca się w ciało obroża.

Psy to wrażliwe istoty, które potrzebują kontaktu z człowiekiem. Po to je udomowiliśmy. Naturalną potrzebą takiego zwierzaka jest ruch, wybieganie się.

Ktoś, kto trzyma psa na łańcuchu w zasadzie działa niezgodnie z prawem i to trzeba jasno powiedzieć.

M.S: Jak myślicie, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego te psy do tej pory są trzymane na łańcuchach?

K.M: Jak to powiedział jeden z polityków: trzymanie psa na łańcuchu jest polską tradycją. Ludzie podchodzą do tego w ten sposób, że tak zawsze było, zawsze trzymało się psa na łańcuchu, więc dlaczego to zmieniać.

Moim zdaniem jest też tak, że ludzie często nie mają empatii, ani wyobraźni. Nie zastanawiają się nad tym, jak czuje się to zwierze, po prostu jest ten pies na łańcuchu, w budzie, o ile w ogóle ją ma.

P.K: Tak, o ile w ogóle ma budę, bo często jest to jakaś beczka, do której pies zimą przymarza, a latem jest to bardzo rozgrzane miejsce. Czasem, w ogóle pies jest przyczepiony do jakiejś szopy.

K.M: Wydaje mi się, że dużą funkcję spełnia tutaj edukacja młodych ludzi w szkole. Jeżeli rodzina się tym nie zajmuje, to szkoła powinna mówić o tym problemie.

M.S: Coraz bardziej się to zmienia, bo już nawet psy pojawiają się na lekcjach w szkole.

P.K: To prawda.W tym roku zgłosiło się 78 różnych miejscowości, z których najmniejsza liczyła sobie 328 mieszkańców, więc nikt nie może nam zarzucić, że jesteśmy z naszą akcją tylko w dużych miastach.

Ponadto zgłosiło się pięć szkół i dwa przedszkola. Dzieci wchodziły w interakcję, angażowali się też nauczyciele, odbyły się specjalne lekcje i konkursy rysunkowe.

Myślę, że to fantastyczny sposób na to, aby przekonać, że warto edukować, bo te następne pokolenia nie będą już myślały jak dziadkowie, czy rodzice, tylko będą już myśleć nowocześnie. W XXI w. jest mnóstwo innych sposobów, aby bezpiecznie trzymać psa, jeżeli on już musi być w obejściu.

M.S: Zwłaszcza zimą prawda? Sam mróz jest przyczyną wielu chorób u psów, choćby choroby nerek, jak i innych, które powstają właśnie przez trzymanie psa na mrozie.

K.M: W lecie tak samo, jeżeli pies nie ma dostępu do wody i jest trzymany na łańcuchu w pełnym słońcu.

P.K: Tak, wyobraźmy sobie upał 30-stopniowy, sam wiemy, jak my reagujemy na takie temperatury.

M.S: A często jeszcze te budy są obite blachą, więc wiemy, jak to wygląda. Każdy ma w samochodzie klimatyzację, a psa trzyma latem pod blachą.

P.K: Dlatego ta edukacja jest niezwykle ważna. To, że nasza akcja ma formę happeningu, też odgrywa tę rolę, dzięki temu możemy trafić do szerokiego grona ludzi i pokazać im na przykładzie znanych osób, które biorą w niej  udział np. Kasi, która jest wspaniałą ambasadorką, gdyż sama bez przerwy ratuje jakieś zwierzaki i sama ma pięć przygarniętych psów i dwa koty, jak powinno się traktować zwierzęta.

Dajemy pewien przykład i myślę, że jest taka naturalna potrzeba w ludziach, że zwykle lubimy naśladować tych, których lubimy i podziwiamy. Więc jest to nasza droga do tego, aby pokazywać, jak powinno być.

M.S: Dokładnie tak i uważam, że jest to dobra droga. Na telebimie pojawiają się zdjęcia z akcji, która odbywała się w 78 miastach.

P.K: Tak, w tym roku był to rekord, ale mam nadzieję, że w następnej edycji będzie jeszcze więcej.

M.S: Sam happening odbył się 7 października?

P.K:Tak. Zwykle staramy się dobrać taką datę, aby odbywało się to w okolicach Światowego Dnia Zwierząt, jednocześnie jest to dzień św. Franciszka, który jest patronem zwierząt, jak i ekologów.

Jego historia jest wspaniała, ponieważ on rzeczywiście nie przechodził obojętnie wobec żadnego zwierzaka, nawet dokarmiał mysz, która bez przerwy dręczyła go w jego celi.

Więc zawsze organizujemy to właśnie blisko Światowego Dnia Zwierząt i zawsze na Placu Zamkowym w Warszawie, gdzie gromadzimy te znane osoby, które dają przykład. Natomiast w akcji bierze udział mnóstwo miast i miasteczek, co jest dowodem na to, że coraz więcej ludzi się w to angażuje. To wszystko robią wolontariusze.

My oczywiście organizujemy to z góry, przesyłamy materiały, ulotki, plakaty, łańcuchy i tłumaczymy, czym jest akcja, natomiast całą resztę organizują wolontariusze. To niesamowite, że ta sprawa nie jest już obojętna tak dużej liczbie ludzi. To jest fantastyczne.

M.S: W Warszawie można było podpisać petycje.

P.K: Pod hasłem: STOP! Pies na łańcuchu to totalny obciach, powstała petycja, którą kierujemy do osób w naszym państwie, które są odpowiedzialne za funkcjonowanie policji, straży miejskiej i egzekwowanie prawa. Została więc wysłana do prezydenta RP Andrzeja Dudy, wiceministra sprawiedliwości

Patryka Jakiego, który bardzo aktywnie udziela się na rzecz zwierząt, jak również do Komendanta Głównego Policji.

Przede wszystkim apelujemy o to, aby wreszcie zacząć reagować, przeprowadzać odpowiednie szkolenia dla policjantów i straży miejskiej. Mamy odpowiednie prawo, ale ono nie jest egzekwowane, bo wszystko zależy od człowieka zarówno tam, gdzie się dzieje krzywda psu, jak i w sądzie. Jeżeli jest osoba z empatią dla zwierząt, to nie uzna tego za niską szkodliwość społeczną czynu.

M.S: Ja zawsze powtarzam, że czynnik ludzki to jest ten czynnik, który powoduje największe problemy. Powiedzcie mi, jak ludzie reagowali na tę petycję, zarówno w małych, jak i dużych miastach.

P.K: My skupiliśmy się na tej formie drukowanej, aby pokazać, że podpisują się także sławne osoby i móc przekazać ją panu prezydentowi, natomiast petycję można podpisać także w Internecie na stronie psy.pl. Muszę powiedzieć, że mamy już w tej chwili ponad 3 tysiące podpisów, co uważam świadczy o tym, jak ludzie na ten problem reagują. To nie są tylko Warszawiacy, ale ludzie z całej Polski, więc myślę, że to kolejny moment, w którym jednoczymy się, aby poprawić los zwierząt.

M.S: Jeżeli więc są Państwo przeciwko trzymaniu psów na łańcuchu, zapraszamy na stronę psy.pl i zachęcamy do podpisania petycji.

K.M: Zajmie to góra 30 sekund.

M.S: Na telebimie widzimy zdjęcia psów na łańcuchu z happeningu.

P.K: Widać jak wiele różnych ludzi angażuje się w tę akcję, bo przed chwilą widzieliśmy panią Katarzynę Marię Piekarską, która jest co roku na każdej akcji.

Do tej pory była jedynym politykiem, który czynnie brał udział, w tym roku pojawił się jeszcze pan Marcin Święcicki, widzimy także behawiorystkę Anetę Awtoniuk, a także Kasię Bargiełowską. Są też aktorzy…

K.M: Jest i Paulina, główna sprawczyni tego zamieszania.

M.S: Całe szczęście, że ktoś taki jest, kto może rozruszać to całe towarzystwo.

K.M: Tak, ja zawsze mówię, w każdym wywiadzie, że wszyscy obrońcy praw zwierząt są bardzo wdzięczni Paulinie, za organizację tej akcji.

M.S: Sam pomysł to nie wszystko, wcielenie go w życie to duży trud.

P.K: Nie chodzi tu o to, żeby sobie nawzajem odbijać, że Kasia mi powiedziała coś miłego, to teraz ja jej, ale naprawdę muszę powiedzieć, że Kasia jest fantastyczną ambasadorką tej akcji, dlatego, że na każdym kroku gdzie tylko może to o tym mówi a to właśnie o to chodzi, aby tego nie przemilczeć i żeby to się nie skończyło tego dnia, w którym jest akcja.

M.S: Dokładnie, abyśmy po wyjściu ze studia też o tym mówili, a nie ucinali temat.

K.M: Ja już o to walczę tak naprawdę od wielu lat i kiedy tylko zrobiło się troszeczkę głośniej o mnie w różnych mediach, to też zaczęłam mówić o tym szerszej publiczności.

Jednak w swoim kręgu to już od dziecka o to walczę, także moja mama i cała moja rodzina. Nawet piosenka, którą wykonałam na Eurowizji, miała na celu poruszyć ten problem, ponieważ to od zawsze było dla mnie bardzo ważne. Mam nadzieję, że w ciągu paru lat ten proceder rzeczywiście się skończy.

M.S: Akcja Zerwijmy Łańcuchy 2017 ,odbyła się po raz jedenasty. Za mną widać zdjęcia z Placu Zamkowego w Warszawie.

P.K: Tak, jeżeli ktoś jest ciekawy, jak to wyglądało w innych miastach, to także zapraszam na stronę psy.pl, tam znajdują się relacje z różnych miejsc. Dostaliśmy od wolontariuszy wspaniałe fotografie, rysunki i opisy z akcji.

Widzimy na nich wiele znanych osób z łańcuchami, dlatego chciałabym dodać, że ci sławni ludzie, którzy przychodzą na akcje, to są osoby, które ja zapraszam do wzięcia w niej udziału i wiem, że są to osoby, którym naprawdę dobro zwierząt leży na sercu. To nie są osoby przypadkowe.

Tam nikt nie przychodzi się lansować. Zresztą myślę, że to iż Kasia staje się teraz coraz bardziej popularna, dzięki wspaniałym występom w programie Twoja twarz brzmi znajomo, sprawia, że będzie miała jeszcze większą siłę przebicia z tym tematem.

K.M: Tak, myślę, że osoby, które są znane, mają dużo większą moc oddziaływania na ludzi w tematach, które są dla nich ważne.

P.K: Ja przeprowadzałam z Kasią wywiad do magazynu Mój pies i kot i w nim opowiedziała mi o wszystkich przypadkach uratowania psiaków, które są u niej w domu i uważam, że powinna być to lektura obowiązkowa, aby wiedzieć jak można pomagać zwierzętom. To jest najpiękniejszy przykład tego, aby nie być obojętnym. Kasia te zwierzaki znajdowała — bo nie była obojętna.

Zerwijmy łańcuchy to nazwa symboliczna — walczymy o to, aby psy nie były na łańcuchach, ale także, aby zerwać te łańcuchy w głowie, żeby nie być obojętnym.

Gdy widzimy jak psu dzieje się krzywda — reagujmy. Nawet jeśli mamy do czynienia z niezbyt chętną do reagowania policją czy strażą miejską.

M.S: Co powinniśmy zrobić, kiedy widzimy psa na łańcuchu?

K.M: Przede wszystkim, powinniśmy zadzwonić na policję lub straż miejską, ewentualnie fundację broniącą praw zwierząt.

P.K: Cała Polska ma też liczne oddziały Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które także współpracuje z nami przy tej akcji. Można się tam zgłosić i poprosić o pomoc. Nie można się zrażać. Kasiu, opowiedz historię jednego ze swoich psów — Felusia.

K.M: Tak, to był piesek nr 4. Znaleźliśmy go na 20-stopniowym mrozie, gdy wracaliśmy z kolacji z rodzicami. Jadąc, minęliśmy bardzo wychudzonego psa. Nie dawało mi to spokoju, więc wróciliśmy się w to miejsce i szukaliśmy tego pieska.

Nagle zobaczyliśmy, że biegnie do nas taki strasznie chudy piesio, od razu wsadziłam go do samochodu i zabrałam do domu. Szybko go nakarmiliśmy, jednak daliśmy mu za dużo jedzenia, bo pies zwymiotował kamieniami zmieszanymi z tym jedzeniem.

Następnego dnia pojechaliśmy z nim do weterynarza i okazało się, że miał w żołądku 2,5 kg kamieni wapiennych, które jadł z głodu, a ważył wtedy tylko 18 kilogramów. Na szczęście nie była potrzebna operacja, dostał specjalne środki dzięki, którym wydalił te kamienie.

Dziś jest szczęśliwym ponad 30-kilogramowym psem, ukochanym przez wszystkich i cudownym. To jest właśnie najpiękniejsze w zwierzętach, że on mimo tego, że doznał od ludzi na pewno wielu krzywd, jest bardzo łagodny i ufny.

M.S: To jest chyba najpiękniejsze w zwierzętach, że nas kochają niezależnie od tego, jakie mają doświadczenia życiowe.

P.K: To właśnie pokazuje, że nie należy bać się sytuacji, kiedy musimy interweniować. Też są ludzie, którzy twierdzą, że psy są trzymane na łańcuchach, ze względów bezpieczeństwa.

Oczywiście my też twierdzimy, że gdyby wszystkie psy spuścić z łańcuchów, to część z nich byłaby niebezpieczna, dlatego, że pies trzymany w ten sposób całe życie jest po prostu dziki i w ogóle nie zna otoczenia i może się tak zdarzyć, że początkowo będzie wykazywał agresję wynikającą ze strachu.

Jednak psy uwolnione z tych łańcuchów, okazywały się ogromnymi przytulasami czekającymi na to, aby człowiek je pogłaskał i okazał im uczucie.

K.M: Wydaję mi się, że większość przypadków jest jednak taka, że te psy są łagodne, a szczekają i denerwują się, dlatego że są przypięte i nie mają tej wolności i ze strachu.

M.S: Dziękuję bardzo za rozmowę. Zapraszamy na portal www.psy.pl  oraz zerwijmylancuchy.pl

Komentarze Facebook
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś