BIZNES

mec. Marcin Szołajski (kio24.org): Bierzemy odpowiedzialność za powodzenie biznesu naszego klienta

Krajowa Izba Odwoławcza jest instytucją, która jest niezwykle wymagająca, jeżeli chodzi o prawne aspekty zamówień publicznych. W związku z tym przedsiębiorcy mogą mieć wiele problemów ze zrozumieniem jej działania, a także odnoszenia się do wyroków wydawanych przez KIO. Nasz gość Mecenas Marcin Szołajski na stronie internetowej kio24.org przybliża zagadnienia związane z  Krajową Izbą Odwoławczą i zamówieniami publicznymi.

Maciej Gnyszka: Co tam ciekawego się zdarzyło, od naszej ostatniej rozmowy w stacji Nowa Gdynia w Zgierzu?

Marcin Szołajski:Po pierwsze, jestem bardzo zadowolony z tego wywiadu Gnyszka Wyciska, tym bardziej że on jest na tyle długi, że każdy, kto zwraca się z jakimś feedbackiem do mnie, to mówi, że coś innego, ciekawego zobaczył. A to o pierwszym moim nieudanym kliencie, a to o Wigilii w mojej kancelarii, a to właśnie o sprawach sukcesji, że to też poruszam. Jeden z moich znajomych mówi: słuchaj, nie powiedziałeś najważniejszego, od 1,5 roku robisz fajny projekt, kio24.org, dlaczego o tym nie mówisz? No więc stwierdziłem, że chyba nadarza się okazja, aby o tym powiedzieć.

M.G: O co tam w kio24.org chodzi?

M.S: kio24.org to portal, który założyłem 1,5 roku temu, w którym tak naprawdę przekazuję wiedzę dotyczącą zamówień publicznych. Zamówieniami publicznymi zajmuję się od 14 lat i to jest temat, który jest mi bardzo bliski ze względu na to, że to było jedno z pierwszych zleceń zawodowych. Mój znajomy zasugerował mi, że skoro na stronie szolajski.com piszę o zamówieniach publicznych i jest tego coraz więcej, warto założyć oddzielne miejsce. Tak powstało kio24.org, gdzie piszemy trzy artykuły tygodniowo: jeden dla odwołujących albo przystępujących do postępowań odwoławczych, jeden dla zamawiających i jeden prosto z KIO, po to, aby ci, którzy się interesują zamówieniami publicznymi, wiedzieli, że są tematy, które właśnie są aktualne.

Przykładowo Krajowa Izba Odwoławcza napisała jakiś ciekawy wyrok, no i w związku z tym, warto o tym powiedzieć. Zmotywowało mnie to też do tego, stworzyć taki własny cykl, pisać te artykuły i czas myśleć co się dzieje. Rzeczywiście w zespole cały czas pracujemy nad tym, żeby wynajdywać tematy aktualne i kio24.org jest miejscem, gdzie dzielimy się wiedzą, ale jest też spółką, która realizuje szkolenia właśnie z zamówień publicznych. Mam kancelarię i ona faktycznie nie powinna robić szkoleń, chyba że robi je dla swoich klientów, ale faktury za szkolenia wystawić nie powinna. Dlatego też powstał podmiot kio24 spółka z.o.o, która właśnie zajmuje się szkoleniami i portalem.

M.G: Rozumiem, przez KIO nie rozumiemy błyskotliwego skrótu od miasta Kijowa?

M.S: Nie, bynajmniej. Ten skrót to Krajowa Izba Odwoławcza. Tak to po prostu należy tłumaczyć, a dlaczego 24? Dlatego że ideą, jaka była, przyświecała naszemu portalowi, to było to, żeby móc zapewnić pomoc 24 godziny. Wielokrotnie zdarza się, że zamawiający albo wykonawcy biorący udział w postępowaniu, nagle orientują się, że wygrali, ale przegrali — to znaczy, wygrali przetarg, ale ktoś się odwołał.

No i co w tym momencie zrobić? Często jest tak, że przychodzą do nas klienci w ostatniej chwili, mówią: jutro mam termin, co mam zrobić? Dlatego my jesteśmy w stanie w te 24 godziny mu pomóc. Albo przygotować przystąpienie do postępowania odwoławczego w przypadku gdy on wygrał, a ktoś skarży jego wybór, albo właśnie z użyciem odwołania, bo np. on miał świetną ofertę, a ktoś inny został wybrany i jego zdaniem zamawiający popełnił błąd, wybierając tamtą ofertę. W związku z tym te 24 chodziło o to, że jesteśmy w stanie taką szybką pomoc zapewnić.

M.G: Rozumiem, że dla kogoś, kto przyjdzie na miesiąc przed tym, jak mleko się rozleje, macie inną stawkę niż dla człowieka, który przychodzi 24 godziny przed godziną W?

M.S: Tak, aczkolwiek najczęściej przychodzą zaraz po rozstrzygnięciu, czyli wtedy mają np. 10 dni na odwołanie, w związku z tym mamy te półtora tygodnia, żeby pomóc. Jednak często jest tak, że zamawiający wiedzą o tym, że jest te 10 dni i np. wydają decyzję w czwartek, żeby tak naprawdę termin wypadał w sobotę i trzeba było mieć tak naprawdę tydzień. No i sytuacja jest taka, że często wypadają jakieś święta po drodze w związku z tym, tego czasu jest mało.

To postępowanie jest bardzo krótkie, bardzo szybkie, czasowo ograniczone. Krajowa Izba Odwoławcza to jest warte podkreślenia, nie tak jak sądy powszechne ma tylko 15 dni na wyznaczenie terminu rozprawy od złożenia odwołania. To oznacza tyle, że tak naprawdę od rozstrzygnięcia, poprzez dodając ten termin na złożenie odwołania i na rozstrzygnięcie przez Krajową Izbę Odwoławczą możemy się zmieścić w ciągu 30 dni. W polskim sądzie to jest niemożliwe. W związku z tym musi to być bardzo szybka procedura.

M.G: Czyli żyjesz pod presją i to dlatego twoją pasją jest bieganie?

M.S: Tak. Znaczy ta kwestia zawodowa, jest podstawowa, to znaczy taka, że prawie każdy temat, jaki dotykamy, wiąże się z presją czasu no i z presją odpowiedzialności. Dlatego, że klienci przychodzący do nas z tematami, chociażby nawet w zamówieniach publicznych, przychodzą dlatego, że projekty są bardzo duże, w związku z tym złożenie przez nas dokumentów często związane jest z przetargami na kilka milionów złotych. Dlatego my też mamy poczucie odpowiedzialności również za całe powodzenie biznesu, powodzenie takiego wykonawcy. Tutaj rzeczywiście jest tak, że ta presja jest i czasu, ale też presja odpowiedzialności.

M.G: Najdłuższy dystans, który przebiegłeś, żeby odreagować?

M.S: Maraton. Przebiegłem maraton i powiem szczerze, że ostatnio słyszałem i myślę, że warto o tym powiedzieć. Adam Małysz powiedział, jak Kamil Stoch wygrał dwa medale złote olimpijskie w Soczi, że Kamil Stoch już nic nie musi, bo zdobył najwyższe nagrody. Ja powiem szczerze, że myślę o sobie, jeśli chodzi o maraton, to już też nic nie muszę, ponieważ założyłem sobie, że przebiegnę go w 3 godziny 45 minut, przebiegłem w 3:43 i jestem bardzo zadowolony.

M.G: Do Korony Himalajów dołożyłeś ostatnio e-booka, rozumiem, że pozazdrościłeś autorowi poczytnych e-booków, który siedzi na kanapie obok. O czym był Twój e-book?

M.S: Tak, więc to jest też e-book kio24.org, traktujący o odwołaniach do Krajowej Izby Odwoławczej. Wiem, że pobrałeś już i czytałeś, bardzo się cieszę. Jest to e-book, którym próbujemy w taki bardziej przystępny sposób opowiedzieć o odwołaniach. Po pierwsze, żeby zachęcić tych, którzy się boją składać odwołania, że warto, a po drugie troszkę sprzedać takiej wiedzy, trochę z kulis tych postępowań odwoławczych. Chociażby zasady nic o nas, bez nas. Dlaczego? O co chodzi?

Chodzi o to, że często wykonawca czuje, że wygrał przetarg, ktoś złożył odwołanie od jego wyboru, no ale on mówi: wygrałem, po co mam iść do KIO, brać prawnika czy coś, a tu się okazuje, że Krajowa Izba Odwoławcza może zdecydować, że zamawiający się pomylił i wybrać ofertę mojego konkurenta! W związku z tym tacy wykonawcy nawet, którzy zostali wybrani, powinni pójść do Krajowej Izby Odwoławczej i występować w roli przystępującego po stronie zamawiającego. Dlaczego? No właśnie: nic o nas bez nas.

To znaczy, że jeżeli ktoś zdecyduje, że wygrał, to musi dokończyć dzieła, czyli dopilnować, żeby Krajowa Izba Odwoławcza nie zakwestionowała decyzji zamawiającego. W związku z tym jest to e-book, który jest tak naprawdę takim przewodnikiem po odwołaniach do Krajowej Izby Odwoławczej. Mamy w tym doświadczenie i chcemy się nim podzielić. Jest on dostępny na stronie kio24.org, można go pobrać, zachęcamy, bo właśnie można ciekawych rzeczy się dowiedzieć i troszeczkę oswoić się z tym tematem.

M.G: Najszybsza pomoc, której udzieliliście? Taki wiesz sprint, który wątpiliście, że się uda?

M.S: Mieliśmy taką sytuację dla wykonawcy, który miał pomysł, że on nie będzie właśnie składał żadnych przystąpień, nie będzie próbował sprawdzać, czy zamawiający się pomylił i w ostatniej chwili na dosłownie kilka godzin przed zamknięciem możliwości złożenia tego, jeden z dyrektorów tego klienta stwierdził, że a może jednak warto. Przystąpienie, które normalnie, nasze przystąpienia mają po 5 stron, żeby tam uargumentować, miało 1,5 strony i zostało zawiezione w zębach do Krajowej Izby Odwoławczej, bo do Krajowej Izby Odwoławczej trzeba je zawieźć w oryginale osobiście bądź wysłać elektronicznie, ale ten system nie jest do końca jeszcze sprawny i w związku z tym, żeśmy dosłownie na kilka godzin przed zamknięciem Krajowej Izby Odwoławczej złożyli to przystąpienie no i się udało. Nasz klient dopilnował swojego tematu.

M.G: Dziękuję za rozmowę.

Gościem Macieja Gnyszki był mec. Marcin Szołajski.

 

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś