BIZNES

Piotr Bartecki (Adwokat): Problem piractwa jest w Polsce ogromny

W nowym odcinku programu Brief.pl porozmawiamy o problemie, jakim jest piractwo i naruszanie praw do tzw. własności intelektualnej. Jak można bronić się przed kradzieżą swoich produktów? Jak prawo zapatruje się na ten problem? O tym porozmawiamy z naszym gościem, którym jest adwokat Piotr Bartecki.

Grzegorz Kiszluk: Dzień dobry Piotrze, witam cię bardzo serdecznie w moim programie. Współpracujemy ze sobą już od dłuższego czasu, teraz jesteś członkiem kapituły 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie, a Twoja kancelaria przygotowuje właśnie regulamin tegorocznej edycji, za co bardzo dziękuję.

Piotr Bartecki: To jest dla mnie wielki honor.

G.K: Powodem tego, że dzisiaj się spotykamy jest to, że ostatnio bardzo dużo opowiadałeś mi się na temat piractwa. Wszystkim się wydaje, że piractwo sprowadza się do Internetu, a jeżeli już mówimy o piractwie, myślimy głównie, że to ściąganie muzyki. Każdy też ze swojej perspektywy myśli co to tam, parę groszy. A okazuje się, że z punktu widzenia nie tylko całej ekonomii, ale również poszczególnych wydawców czy producentów może być to problem i chciałbym, żebyś mi o tym opowiedział.

P.B: W Polsce problem szeroko rozumianego piractwa, czyli naruszania tzw. własności intelektualnej, jest niezmiernie wielki i uznaję ze swojego doświadczenia, że w żaden sposób nie jest we właściwie prowadzony. W Polsce społeczeństwo jest jeszcze bardzo mało wyedukowane w tym zakresie. Faktycznie w każdym domu mamy podłączenie do Internetu, natomiast nikt tak naprawdę, nie wie, co może ściągać legalnie, a czego nie. Z kolei właściciele praw autorskich też do końca nie są zainteresowani tym, aby ścigać ludzi, którzy krótko, mówiąc, kradną ich utwory lub jakiekolwiek inne wytwory własności intelektualnej.

Organy państwowe z kolei oczywiście robią postępy w zakresie ścigania, ale też nie są za bardzo zainteresowane prowadzeniem tego typu spraw, które trzeba przyznać, są dość skomplikowane. Nagle pojawia się taka pustka, w której właściciel traci pieniądze, bo osoby fizyczne, zwykli obywatele kradną jego produkty, często nawet nie wiedząc, że łamią prawo.

Ponieważ co do zasady, jeżeli mówimy o Internecie, to jest kilka wyjątków, kiedy możemy ściągnąć legalnie utwór muzyczny. Możemy to zrobić do własnego użytku, pod warunkiem, że taki utwór możemy odtwarzać z rodziną, przyjaciółmi. Natomiast w sytuacji, w której ściągamy np. przy użyciu pliku Torrent, a następnie udostępniamy, czyli zgodnie z ustawą o prawach autorskich rozpowszechniamy, wtedy popełniamy przestępstwo.

Ten wyjątek nie dotyczy np. gier czy programów komputerowych, gdzie każde nielegalne ściągnięcie tego wytworu z Internetu jest od razu przestępstwem. Dochodzi do bardzo kuriozalnych przypadków, ja przykładowo ostatnio reprezentowałem właściciela jednego z programów, który służy architektom – ludziom prowadzącym profesjonalną działalność gospodarczą do pracy. Okazuje się, że jedna z pracowni architektonicznych zatrudniała 20 architektów, a miała wykupioną tylko jedną licencję. Czyli na 19 stanowiskach, przy których pracowali ludzie, którzy łączą to z działalnością gospodarczą, mieli 19 nielegalnych programów.

G.K: Czy to często się zdarza, czy też rzeczywiście firmy średnie, czy te mniejsze mają w swoich komputerach na biurkach tylko legalne oprogramowanie?

P.B: Moje doświadczenie zawodowe wskazuje właśnie, że to nie jest wyjątek, ale dlaczego to nie jest wyjątek? Ponieważ właściciele i dystrybutorzy nie są zainteresowani i nie mają świadomości tego, co się dzieje z ich produktem. Jeszcze przepraszam Grzegorzu, wejdę bardzo brzydko w słowo, ale jakim samochodem jeździsz?

G.K: W tej chwili Toyotą.

P.B: Więc jeśli pojawi się przykładowo jakiś błąd, jakieś światełko zaczyna migać w tym samochodzie, co powinno się zrobić? Powinno się pojechać do serwisu i ten błąd zlikwidować. Na miejscu podchodzi mechanik ze specjalnym oprzyrządowaniem, programem, podłącza ten program do Twojego komputera i naprawia błąd. Usługa ta kosztuje koło 200 zł w autoryzowanym serwisie, ale możemy pojechać do każdego innego mechanika i on taką usługę zrobi za 20 zł. Dlaczego zrobi za 20 zł? Ponieważ oprogramowanie, które ma, nie do końca jest legalne, albo powiedzmy wprost, jest nielegalne.

G.K:Na działaniach policji, dzięki Bogu, za bardzo się nie znam czy są opieszałe, czy nie. Jeśli chodzi o odbiorcę Internetu, który czasem nieświadomie coś ściąga i tym samym okazuje się, że popełnia przestępstwo, też jeszcze jestem w stanie to jakoś zrozumieć. Tak jak powiedziałeś, istnieje mała świadomość, że właścicielom praw autorskich należy się ochrona prawna, to mnie naprawdę szokuję.

P.B: Należy się ochrona prawna i nie tylko po to, żeby ścigać zwykłego Kowalskiego, ale przede wszystkim po to, aby edukować społeczeństwo, aby przekazać bardzo prosty i jasny komunikat nie masz prawa do tego, aby w sposób nielegalny wchodzić w moją własność! Jeżeli takie działania nie będą podejmowane to właściciel, firma, dystrybutor ponosić będą straty, ale nie tylko w zakresie programów, które zostały skradzione, bo też ich sprzedaż nie wzrasta, co rzutuję na firmę.

G.K: Powiedz, jakie są narzędzia do walki z piractwem? Wiem, że takimi dysponujesz.

P.B: Tak, ja współpracuję z firmą, która zatrudnia profesjonalnych śledczych, którzy z kolei przy użyciu bardzo profesjonalnych narzędzi, również programów komputerowych są w stanie dojść do prawie każdego źródła nielegalnego pobrania danego utworu z Internetu. Oczywiście, Jan Kowalski myśli, że jest anonimowy, natomiast każdy ma IP, który następnie administrator sieci na żądanie policji lub prokuratury jest zobowiązany do udostępnienia! Także, gdy mamy numer IP, ustalamy, że należy do Jana Kowalskiego i następnie policja puka do niego i zajmuje mu cały sprzęt komputerowy!

G.K: Ty kierujesz swoją ofertę prawną dla firm, które umieszczają w Internecie coś, co jest chronione prawem autorskim. Odchodząc trochę od tematu, może to głupio, że się przyznaję, być może jest to oczywiste, ale dla mnie szokiem było to, że na rynku, jest podrabianych bardzo wiele produktów!

P.B: Może to nie tyle jest to moja oferta,co specjalizacja, którą kancelaria zajmuje się od dłuższego czasu, natomiast co do drugiej części twojego stwierdzenia, tak naruszeniem własności intelektualnej są, kolokwialnie mówiąc, podróbki. Na polskim rynku mamy podróbki wszelkiej maści. Jest to odzież, są to kosmetyki, jest to sprzęt elektroniczny, są to lekarstwa, dzisiaj śmialiśmy się, czytając, że jest nawet podróbka Viagry. To jest wielki problem!

G.K: Problem jest z punktu widzenia producenta, że nie zarobi kasy, ale podejrzewam, że mężczyzna zażywający nieprawdziwą Viagrę, że działa to, jak placebo i bardzo możliwe, że efekt jest.

P.B: Natomiast na koniec okazuje się, że producent bądź właściciel traci niesamowite pieniądze.

G.K:Na to właśnie chcieliśmy bardzo zwrócić uwagę, że z punktu widzenia gospodarki, są to olbrzymie kwoty. To jest kwestia uszczelnienia tego rynku.

P.B: Tak, a także użycia pewnych narzędzi, które po pierwsze zmniejszają ilość naruszania przypadków własności intelektualnej, a po drugie zwiększają sprzedaż osobom, którym na tym zależy, czyli właścicielom, dystrybutorom, innym podmiotom.

G.K: Dziękuję za rozmowę.

Gościem Grzegorza Kiszluka był Piotr Bartecki.

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień