Architektura

Krajobraz Mojego Miasta – jak poprawić wizerunek naszej przestrzeni?

Krajobraz naszego otoczenia jest niezwykle ważny. Ma wpływ na nasze samopoczucie i wizerunek miasta. Niestety nieestetyczne reklamy w przestrzeni publicznej często psują ten obraz. O dobrych praktykach i narzędziach do naprawy naszego świata porozmawiamy z panią Wiolettą Łabudą – Iwaniak – rzecznikiem prasowym Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

Patryk Gniedziejko: Tak naprawdę wszystko, co widzimy po wyjściu z domu, jest problemem.

Wioletta Łabuda – Iwaniak: Tak można powiedzieć. Żyjemy we wspólnej przestrzeni  i wspólnie też powinniśmy podejmować decyzje jak to otoczenie do życia, pracy czy spędzania wolnego czasu powinno wyglądać. Przebywając za granicą, widzimy różnice. Kiedy przyjeżdżamy np. z Zachodniej Europy to od razu zauważamy, kiedy dotarliśmy do Polski. Znakiem rozpoznawalnym jest to, że otaczają nas reklamy. Duże, małe, świetlne, a także te, które rozpraszają kierowców. Często też ciągną się przez kilometr lub dwa, gdy przejeżdżamy przez mniejsze, lub większe miejscowości.

Od tego tak naprawdę rozpoczęła się nasza podróż po kraju, bo chcieliśmy zobaczyć i zdiagnozować jak ten problem wygląda niemal we wszystkich regionach Polski. Stwierdziliśmy, że my jako Narodowy Instytut Dziedzictwa musimy podjąć jakieś działania, żeby ten problem rozwiązać. Tutaj muszę powiedzieć, że pani Minister Kultury profesor Magdalena Gawin zaproponowała, żeby ten temat opisywać, aby wszedł w dyskurs społeczny szerzej. Wówczas stworzyliśmy kampanię Krajobraz Mojego Miasta. Chcieliśmy skierować ją głównie do samorządowców, którzy mają realny wpływ na to, jak wyglądają nasze miasta i miasteczka, a nawet wsie.

P.G: Co zyskuje dzisiejszy krajobraz szczególnie miejski, w którym żyjemy, w myśl ustawy krajobrazowej oraz uchwały o reklamie?

W.Ł.- I: W 2015 roku powstała ustawa krajobrazowa, która daje pewne narzędzia właśnie samorządowcom, żeby trochę uporządkować tę przestrzeń publiczną nie tylko w zakresie reklam, ale również małej architektury, z której na co dzień korzystamy np. z kosza na śmieci, ławki bądź latarni. Samorządowcy mają więc takie narzędzie jak np. uchwała reklamowa. Jest to taki kodeks mówiący o tym, że reklama powinna być przede wszystkim jednolita, a także daje wytyczne, jaką reklamę można umieścić, jakiej powinna być wielkości, jakiego formatu i z jakiego materiału.

Oczywiście my poprzez tę kampanię społeczną nie zabraniamy reklamowania swojej firmy, restauracji czy salonu fryzjerskiego. Dążymy po prostu do tego, aby to się odbywało w usystematyzowany, prosty sposób komunikowania się z klientem, unikając przy tym pastelozy kolorów, która nas w pewien sposób drażni. Nasza percepcja i tak już nie odbiera 25-tej  z kolei reklamy salonu fryzjerskiego czy zakładu wulkanizacyjnego, bo takie reklamy są najczęściej na poziomie naszych oczu.

Nie wspominając już o tych ogromnych, które rozpraszają nas kierowców i gdy jedziemy w dłuższą trasę one nam po prostu świecą w oczy. To też wpływa na bezpieczeństwo na naszych drogach, to jest taki aspekt poboczny, ale też bardzo ważny.

P.G: W jaki sposób możemy kreować nasze otoczenie? Jakich narzędzi powinniśmy użyć, ażeby tę przestrzeń zmienić?

W.Ł.- I: Nie czuję się ani architektem, ani urbanistą, abym mogła się na ten temat wypowiadać, ale na pewno takim ważnym narzędziem jest plan. Powinien on dotyczyć tego, jak nasze miasto ma wyglądać, jaka jest nasza strategia i co chcielibyśmy zmienić. Rewitalizujemy stare miasta, starówki i ulice, więc pomyślmy o tym, jak powinny one wyglądać: czy ta estetyka ma być w konkretnym kolorze, czy ogrodzenia mają być spójne itp. W Polsce lubimy ogrodzenia betonowe, chyba jako jedyne państwo w Europie. Nie są one do końca ładne. Ja rozumiem, że są praktyczne, ale otaczajmy się takimi elementami architektury, które są praktyczne, ale także ładne i przyjemne dla oka.

Ja przywołam tutaj też taki fragment z filmu Krajobraz Mojego Miasta, gdzie narrator mówi, że nie pomylimy miasteczka niemieckiego, greckiego czy francuskiego z polskim. No tak, bo u nas każdy dom ma inną elewację, kształt dachu, czy ogrodzenie. Jedni mają na ogródku krasnoludki, a drudzy iglaki. A właśnie to uporządkowanie w Europie ma miejsce dzięki zaplanowaniu. Oczywiście jest tam demokracja, ludzie mają prawo decydować jak, co ma wyglądać, ale jest też jakiś zamysł na to. Jeśli chcę się wybudować w tej dzielnicy, to muszę dopasować się do tego otoczenia, które jest  już wcześniej  zaproponowane i konsekwentnie realizowane. Przede wszystkim planujmy i miejmy strategie na nowe osiedla, które powstają.

Myślę, że to są takie narzędzia, dzięki którym samorządowcy mogą podjąć jakąś debatę ze społeczeństwem i przeprowadzać konsultacje społeczne. Nieodzownym elementem jest jednak współpraca ze specjalistami: architektami, urbanistami, historykami – bo często np. sadzimy drzewa, które historycznie w ogóle nie były w naszym krajobrazie. Mam tutaj na myśli taką modę na iglaki. Wszędzie sadzimy sosny, świerki, tuje. One oczywiście są bardzo praktyczne, bo nie trzeba grabić liści, ale one nie tworzą sielskiego krajobrazu Polski, który kojarzy się z lipą, wierzbą, dębem czy przepięknym klonem.

Takie drzewa dają też różnorodność, bo o każdej porze roku mamy inny krajobraz, który czasami odsłania nasze dziedzictwo kulturowe, czasami zasłania, co dodaje miastu nutki romantyzmu. Ja być może dużo o tym opowiadam, ale wydaje mi się, że to jest taki bardzo ciekawy aspekt, bo zieleń tak naprawdę kształtuje nasze otoczenie.

P.G: Jestem podobnego zdania, zważywszy na to, że dzisiaj ludzie stawiają na łatwość. Jeśli mówimy o nasadzeniach przydomowych, to najłatwiej posadzić wzdłuż ogrodzenia tuje, bo nie trzeba ich doglądać.

W.Ł.- I: Czasami jest to łatwość, czasami jest to moda, a czasami nie zastanawiamy się nad  inną opcją. Można by pomyśleć nad tym, czy gdyby  w rogu naszego ogródka stała piękna jabłoń to czy dawałaby piękne kwiaty, później owoce, zmieniałaby barwę, nasycając nasz wzrok. To są takie aspekty, o których nie myślimy, a ta kampania troszeczkę właśnie schodzi na te tory, aby pokazać, że owszem – iglaki są ładnymi drzewami i mają swoje nasadzenia naturalne, chociażby w górach, ale nie wszędzie pasują.

Na Mazowszu mamy niziny i  to wierzby są tu  naturalne. Patrząc na archiwalne zdjęcia, chociażby z XIX w. to te drzewa są nawet na rynkach miast. Dzisiaj rynki to wielkie pustynie, gdzie mamy wybetonowane place kostką i to też nie jest dobre, bo nawet nie ma gdzie usiąść z książką albo z małym dzieckiem w wózku, ponieważ nawet nie ma cienia. Te place są niefunkcjonalne. A później samorządowcy się dziwią, że ludzie przenieśli się do centrów handlowych i nie chcą korzystać z tych pięknych, wypielęgnowanych miejsc kiedyś częściej odwiedzanych. Uważam, że to powinna być taka myśl do samorządów, aby może jednak nie tylko decydowali się na  drzewa i kwiaty w doniczkach, ale także na prawdziwą zieleń.

P.G: Dokładnie. Też spotykam się z apelem mieszkańców, zwłaszcza w Internecie, którzy chcą wpisywania zieleni w przestrzenie miejskie, bo jest jej stanowczo za mało. Wybetonowane pustynie możemy spotkać w każdym mieście. Fakt jest taki, że wracamy wspomnieniami do tych czasów, kiedy rynki były zielone.

W.Ł.- I: Też jestem tego zdania. Widzę takie niebezpieczeństwo, na które też w kampanii Krajobraz Mojego Miasta zwracamy uwagę, jeśli chodzi o zieleń. Przykładowo cmentarze kiedyś były parkami, a teraz są pustyniami. Wycinamy te drzewa, żeby nie ich pielęgnować, bo niby niszczą nagrobki. Jeżeli mamy plan to wiemy jak ten cmentarz poprowadzić, żeby drzewa i nasadzenia zostały. Można by też robić nowe, to istnieje możliwość przeprowadzenia tej inicjatywy w taki sposób, aby drzewa w tym otoczeniu zostały. Często te miejsca publiczne jak szpitale czy szkoły były zacienione przez drzewa. Dzięki temu miały swoje walory i  oprócz nasycania zielonym, pozytywnym kolorem, dawały cień i zapach, a to jest bardzo dobre.

P.G: Kontakt z naturą to jest wręcz terapia.

W.Ł – I: Dokładnie. Nie każdy może mieszkać na wsi, więc ci, co mieszkają w mieście, muszą mieć szansę obcować z naturą, z zielonymi płucami miasta.

P.G: Tutaj za nami, widoczny jest ten mniej atrakcyjny krajobraz. Wyposażony w  liczne reklamy. Reklamoza – chyba tak to możemy nazwać, niesamowita ilość reklam, których nie da ogarnąć pierwszym spojrzeniem.

W.Ł – I: Właśnie tak się zastanawialiśmy, tworząc film Krajobraz Mojego Miasta, czy już jesteśmy na tyle obojętni, że tego nie widzimy i już nam to nie przeszkadza, czy jednak cały czas mamy poczucie, że powinniśmy to zmienić. Oczywiście są takie miasta,w których wprowadzone zostały parki kulturowe i uchwały reklamowe, gdzie jest naprawdę bardzo przyjemnie. Miło jest nawet usiąść w ogródku i napić się kawy czy spotkać się ze znajomymi w takim uporządkowanym, czystym otoczeniu. Przy okazji, co dla nas ważne, widać zabytki, bo nie są przysłonięte reklamami.

Jednak w innych miasteczkach i miastach, reklamy są wszechobecne i często nie najlepiej zaprojektowane graficznie. To też tworzy pewien nasz gust. Powinniśmy jako mieszkańcy zaapelować do władz samorządowych, aby tę przestrzeń uporządkować. Patrząc szerzej na tę kampanię, pomyślmy również o tym, że ładne miasto przyciągnie więcej turystów i inwestorów, a mieszkańcy będą bardziej zadowoleni z tego otoczenia. Tak naprawdę warto popatrzeć na to pod kątem ekonomiki kultury. Ładny krajobraz to też pieniądze dla miasta. Można więc uznać, że to już nie jest tylko kwestia czy mi się coś podoba, czy nie, ale szansa dla rozwoju miasta kiedy jest uporządkowane.

P.G: Wtedy miasto będzie mogło promować się swoim wizerunkiem.

W.Ł.- I: Dokładnie. Powiem szczerze, że jadąc przykładowo Zakopianką, trudno zrobić gdziekolwiek zdjęcie, na którym nie będzie przysłoniętych gór. Moim zdaniem to jest skandaliczne, żeby naszym polskim górom nie można było zrobić zdjęcia, jadąc autobusem, bo zawsze w kadr wejdzie jakaś reklama. Takiej przestrzeni nie da się sfotografować nawet dla naszych prywatnych potrzeb, a już nie mówiąc o tym, że tak naprawdę całe to nasze dziedzictwo kulturowe też na tym traci.

P.G: Daleko nie szukając, w moim rodzinnym mieście, którym jest Białystok, widzimy reklamę, zasłaniającą obiekt sakralny. Dalej kolejna przysłaniająca Kościół św. Jadwigi. To są przykłady tych złych praktyk, gdzie reklama wręcz ingeruje w bardzo znaczące obiekty w przestrzeniach miejskich.

W.Ł. – I: Wydaje mi się, że właśnie takie obiekty jak kościoły, szkoły, szpitale czy urzędy, powinny być na tyle wzorcowe, że chociaż w ich otoczeniu nie powinno się znajdować coś, co kształtuje nasz gust. Daje to takie przyzwolenie na to, że skoro przy kościele jest reklama, to no moim ogrodzeniu też może być.

P.G: Tutaj jest jeszcze dobry przykład na to, w jaki sposób można zmieniać naszą przestrzeń. Wcześniej mieliśmy przedepty, posusz trawnika, a dzisiaj możemy zobaczyć, w jaki sposób ta przestrzeń została umiejętnie zagospodarowana właśnie zielenią, której często brak.

W.Ł. – I: Są bardzo dobre przykłady. Tak jak powiedziałam, są miasta, które wprowadziły już uchwały reklamowe, parki kulturowe i naprawdę czuje się, że to jest inna przestrzeń. Jeśli samorządy i mieszkańcy podejmą próbę uporządkowania i wprowadzenia takiego estetycznego, ładnego miasta to na pewno wszyscy na tym skorzystają. Nikt z przedsiębiorców nie chce być tym pierwszym naiwnym, który ściągnie swoją reklamę, bo boi się, że w to miejsce powstanie następna, ale jeśli samorząd określi, że w tym miejscu reklam ma nie być lub muszą spełniać określone normy, to wszyscy z przyjemnością się do tego dostosują.

P.G: A jak jest u Państwa? Czy w Waszym najbliższym otoczeniu znajdują się przykłady negatywnych przestrzeni z widocznymi reklamami, brakiem zieleni lub innymi czynnikami wpływającymi na estetykę naszego krajobrazu? Jeżeli tak to, piszcie, komentujcie, wysyłajcie nam zdjęcia. Chętnie je zobaczymy i wymienimy się spostrzeżeniami i znajdziemy narzędzia, które pomogą nam poprawić krajobraz naszego miasta. Zapraszamy serdecznie na naszą stronę KrajobrazMojegoMiasta.pl oraz profil na Facebooku Krajobraz Mojego Miasta. Służymy pomocą, dziękuję Pani Wioletto za spotkanie.

Z Wiolettą Łabudą – Iwaniak rozmawiał Patryk Gniedziejko.

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś