Książki

Jak pisać powieści? Rozmowa z Katarzyną Szyszko

Pisać powieści chciałby w dzisiejszych czasach każdy. Czym jednak różni się pisarz, od osoby, która tylko lubi pisać? W jaki sposób zburzyć niemoc twórczą? Czy czekać na muzę i inspirację. Na te i na inne pytania odpowie Katarzyna Szyszko, autorka, redaktorka i mentorka, w rozmowie z Tomaszem Słodkim.

Tomasz Słodki: Co odróżnia pisarza od kogoś, kto po prostu lubi pisać?

Katarzyna Szyszko: Jest coś takiego w pisaniu, że każdy chce pisać książkę i zauważyłam, że może jest to związane z tym, że zawsze uczymy się pisać w szkole, zawsze mamy jakieś opowiadanie do napisania i jest taki mit w naszym społeczeństwie, że ktoś jest pisarzem, a ktoś inny nie jest. Jeden ma talent, drugi nie ma. Ale każdy chce napisać książkę i jest to dla mnie takie zaskakujące. Ale rzeczywiście jest różnica pomiędzy kimś, kto po prostu lubi pisać, a kimś, kto jest pisarzem.

Problem z tym polega na tym, że nie wiadomo za bardzo, kiedy powiedzieć, że ktoś jest pisarzem. Czy ktoś, kto już napisał książkę, jest pisarzem, czy to ktoś, kto pisze swoją pierwszą książkę, czy można być pisarzem, zanim się napisze swoją pierwszą książkę. Moim zdaniem to, co odróżnia pisarza od kogoś, kto po prostu lubi pisać to, to, że pisarz nie da rady zasnąć, dopóki nie znajdzie tego właściwego słowa, które wyraża to, co chce powiedzieć. To jest ktoś, kto nie tylko kocha słowa, ale ktoś, kto właśnie nie zaśnie, jeżeli nie znajdzie tego właściwego.

I jest to zdecydowanie osoba, która tak jak malarz szuka siebie w obrazach, a muzyk w dźwiękach, to pisarz jest tą osobą, która chce wyrazić te abstrakcyjne pomysły w słowach.

T.S: A jaką radę dałabyś komuś, kto nie wie co pisać?

K.S: To jest świetne pytanie, przede wszystkim dlatego, że bardzo dużo mówi się o muzie, natchnieniu, inspiracjach. Jednak muza jest bardzo fajna, ale nie skończy za ciebie powieści. Muza przychodzi do nas, wrzuca nam fajny pomysł do głowy, a potem nas zostawia i czasami zostawia nas na długie lata. Czasem są momenty w życiu każdego pisarza, że mamy jakiś pomysł, a potem stwierdzamy, że mamy jednak lepszy pomysł i po kilkudziesięciu stronach tej nowej powieści okazuje się, że jest jeszcze lepszy pomysł i właściwie krążymy tak bez ładu i składu.

Albo piszemy jakąś powieść przez kilka lat i nagle spotykamy się ze ścianą i nie mamy pojęcia jak tę ścianę zburzyć. I to, co ja zauważyłam, że zawsze działa, to rozmowa z bohaterami. Bardzo często radzę swoim studentom i pisarzom, z którymi współpracuję, żeby po prostu porozmawiali ze swoimi bohaterami i zapytali, co ich gryzie. Jest taki pisarz, David Mitchell, który napisał Atlas chmur i on każdą pracę nad powieścią zaczyna od pisania listów pomiędzy bohaterami. Dosłownie bohater A pisze do bohatera B, nawet jeżeli w powieści nigdy się nie spotkają.

Pisze, jakie są jego obawy związane z historią, jakie ma plany, jak chciałby skończyć, czego bardzo pragnie, co chciałby osiągnąć. I nawet jeżeli żadna z tych rzeczy się nie stanie, to taki pisarz rozmawiając z tym bohaterem, może dowiedzieć się np. O, tego bohatera potraktowałem po macoszemu, nie poświęciłem mu wystarczająco dużo uwagi. A ten drugoplanowy bohater, jest naszą pierwszoplanową postacią, bo w sumie ma najciekawszą historię. Czasami wystarczy wstawić dwie przypadkowe postacie do jednego pokoju i zobaczyć co się stanie. I taka rozmowa z bohaterami burzy każdą ścianę, każdą blokadę pisarską.

T.S: Powiedzmy, że skończyłem pisać powieść. Co następnie mam zrobić?

K.S: Przede wszystkim gratulacje, ponieważ skończenie pierwszego manuskryptu powieści jest najpiękniejszym momentem w życiu pisarza. Oczywiście trzeba to opić, otańczyć, objeść ze znajomymi i zabrać się za pracę. I praca polega na tym, że najpierw najlepiej się zdystansować. To jest najważniejsze na świecie, pisząc manuskrypt, co czasem trwa kilka lat, nie mamy do niego dystansu i my wiemy niektóre rzeczy, których czytelnik nie do końca może wyciągnąć z tego manuskryptu. Więc bardzo ważne jest zaangażować kogoś z zewnątrz, na przykład mnie, kto może świeżym okiem zerknąć na tą powieść. Przeanalizować gdzie tak naprawdę jest historia.

Bardzo często spotykam się z taką opinią, że redakcja to poprawianie przecinków, zmienianie imion bohatera. Nie. Redakcja to jest właśnie znalezienie fabuły twojej historii, odnalezienie postaci, których trzeba się pozbyć. Dosłownie proces redakcji to jest pytanie: czy to jest ważne? Dlaczego to jest ważne? Dlaczego ktoś, kto siedzi na facebooku, ma się zająć moją powieścią? Więc redaktor, mentor, osoba taka jak ja – moim zadaniem jest sprawić, żeby ta powieść była najbardziej przekonująca dla czytelnika, najciekawsza, żeby czytelnik odstawił słodkie kotki z Internetu i stwierdził, że to jest moje życie teraz.

T.S: Kim jest dobry mentor?

K.S: Przede wszystkim jest to osoba, która nie narzuca tobie pomysłu na powieść. To nie jest ktoś, kto powie: nie, powinieneś napisać to w taki i taki sposób, bo takie są teraz reguły, tak się teraz pisze. To jest ktoś, kto rozumie ciebie na poziomie ludzkim, to jest bardzo ważne, ponieważ często trafiamy do mentorów, którzy mają jakiś pomysł, lubią jakiś gatunek, ale totalnie nie mają pojęcia, o co ci chodzi. Więc mentor to jest trochę taki człowiek, który rozumie twoją wizję i rozumiecie się na poziomie ludzkim. I ktoś, kto w trudnych momentach załamania powie: dasz radę, ponieważ już tam był. Ja też tam byłam wiele razy sama, więc teraz mentorując moich pisarzy, mogę powiedzieć, nie bój się, wiem, co czujesz. Więc mentor to taka mieszanka psychologa i redaktora.

T.S: Czym jest powieść?

K.S: To jest strasznie trudne pytanie. Powieść przede wszystkim jest historią. Zawsze mówię, że najważniejszymi elementami historii jest konflikt i nagłość. Czyli czytelnik już od pierwszego zdania musi wiedzieć, że ta historia zaczyna się w tym momencie, ponieważ ten moment jest najważniejszy dla naszego bohatera. Nie mogła zacząć się tydzień wcześniej ani tydzień później, ponieważ w tym momencie dzieje się coś ważnego.

Na przykład Harry Potter czy Matrix. To są dwa teksty, które są świetne do analizowania schematu powieści. Harry zaczyna się w momencie, gdy dostaje on list z Hogwartu. Gdyby zaczął się tydzień wcześniej, nic by się nie działo, tydzień później Harry byłby już w Hogwarcie. I konflikt w powieści: czy Harry pojedzie do Hogwartu, czy zostanie z mugolami, czy podejmie nowe wyzwania. Więc jest konflikt, czy Harry uwierzy, że jest czarodziejem, czy zmierzy się z nowymi wrogami i być z nowymi przyjaciółmi. Ale jest też nagłość, czyli to, co się dzieje teraz, jest najważniejsze.

T.S: Na faktach, czy wymyślone?

K.S: To jest bardzo ciekawe, bo jest coś takiego, jak prawda literacka, o której się czasem mówi. To brzmi tak bardzo podniośle. Prawda, czyli prawdziwe uczucia. Zaczynając pisać powieść, zawsze sugeruję, żeby wszyscy zaczęli od swojej własnej historii i jeżeli na początku to wygląda jak autobiografia, to nie ma z tym nic złego. Oczywiście, każdy się boi pisać o swoim życiu, bo albo wydaje się to nudne życie, albo a co jeżeli rodzice się dowiedzą? A na etapie 100 manuskryptu, po redakcji ci rodzice nie będą już tymi samymi rodzicami, ponieważ najpierw piszemy prawdziwą historię na zasadzie, to są wszystko fakty, po czym zastanawiamy się jak zrobić, żeby to było interesujące.

I nagle zmieniasz pewne rzeczy, usuwasz pewne postacie i zaczynasz myśleć nad pewnymi problemami, które może nie były kluczowe dla ciebie. I nagle ta powieść staje się fikcją, ale ma nadal tą prawdę. Prawdziwe uczucie, które sprawia, że ta historia jest twoja, a nie moja.

T.S: Skąd czerpiesz energię do działania?

K.S: Z kawy. Ale też z pracy, z moimi pisarzami. To jest absolutnie niesamowite uczucie, jak pomaganie komuś z powieścią sprawia, że potem siadasz do swojej powieści z większą ilością miłości, bo pisanie jest tak naprawdę aktem miłości. Podchodzisz do tych bohaterów i mówisz: ok., wiem, że byłem dla ciebie straszny, ale pozwól mi się kochać bardziej. Co mogę zrobić, żebyś powiedział mi więcej. I to samo z historią. Więc praca nad historią innych osób, zawsze daje mi energię do pracy nad swoją własną powieścią.

T.S: A w trudnych chwilach?

K.S: A w trudnych chwilach medytuję albo skupiam się na swoim oddechu i to zawsze działa. Bo wszystko przemija i w trudnych chwilach, gdy wracam do swojego oddechu i medytacji, to okazuje się, że te myśli przemijają i panikuję niepotrzebnie.

T.S: Poszukuję?

K.S: Poszukuję innych pisarzy, którzy chcieliby wzbudzać więcej świadomości, czym są słowa, ponieważ myślę, że nie skupiamy się wystarczająco dużo na tym, że każde słowo ma pewne konsekwencje. Jeżeli świadomie będziemy operować tymi słowami, no to wszyscy będziemy komunikować się w lepszy sposób. Nawet jeżeli nie jesteśmy pisarzami, to taki przeciętny człowiek, wiedząc że to, co mówi, ma jakieś konsekwencje i jakie wybory mają wpływ na co , będzie mógł się lepiej komunikować w świecie.

T.S: Gdzie cię znajdziemy?

K.S: Można mnie znaleźć na facebooku Powieściologia, na twitterze, na youtubie mam kanał, gdzie jest bardzo dużo pomocy dla pisarzy, bardzo dużo filmików na różne tematy.

T.S: Dziękuję za rozmowę.

Z Katarzyną Szyszko rozmawiał Tomasz Słodki.

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień
ś