Firma Ethnosfera

Czy trudno być artystą folkowym w Polsce? – Kurna Chata

Podczas pierwszego spotkania w ART.TV na Videoportalu Słodki Live Sławek Król szef organizacji artystycznej Ethnosfera, rozmawia z Pawłem Tomaszewskim członkiem grupy folkowej Kurna Chata.

Sławek Król: Witamy Pawła Tomaszewkiego, który jest podporą zespołu Kurna Chata ex Rzepczyno. Powiedz co Cię przywiodło do Warszawy?

Paweł Tomaszewski: W Warszawie jesteśmy razem z zespołem z kilku powodów; pierwszy to ten program, a także to, że  jedziemy znad samego morza do Lublina na festiwal folkowy Mikołajki. Gramy tam na scenie otwartej w formule konkursowej.

SK: Rozmawiając z Tobą mam wrażenie deja vu, przed chwilą rozmawialiśmy o tym, że poznaliśmy się dokładnie 20 lat temu na festiwalu Nowa Tradycja w Warszawie. Powiedziałem Wam wtedy: jesteście zajebiści. Naprawdę było to objawienie na rynku folkowym w Polsce. Co się stało, że ten zespół nie zrobił kariery, nie osiągnął należnego mu poziomu? Co na to wpłynęło?

P.T: Można by o tym z godzinę o tym rozmawiać.Wydaje mi się że wstartowaliśmy w świetnym czasie, nie mieliśmy jednak szczęścia do producentów.

SK: Koch International to była porażka, tak?

PT: Tak, mimo że sfinansowali wydanie naszej pierwszej płyty, to jednak potem na tym stanęli. W ogóle przerzucili całe finanse swoje na promocję kogoś z Big Brothera…

SK: Krótko mówiąc: oszukali was? To co obiecali Wam w kontrakcie nie zostało zrealizowane, tak?

PT: Nic co było w kontrakcie to się nie spełniło. A potem bardzo szybko Koch został wykupiony przez Uniwersal, z tego co pamietam i firma przestała istnieć, podobnie jak nasz kontrakt. Zostaliśmy sami na rynku. Mieliśmy pecha, to fakt: trafialiśmy na złych ludzi o nieuczciwych intencjach.

SK: Jak myślisz, z czego to wynikało?; nie potrafiliście podpisać dobrej umowy?

PT: Nikt nie wyszedł do nas z dobrą umową i wydaje mi się, że jak na tamte czasy, to co my graliśmy było na tyle inne niż cała reszta, że trochę obawiano się w to wejść.

SK: Co stało się później? Rzepczyno się zawaliło tak?

PT: Nie do końca, ale podcięło nam to skrzydła.

(Sławek Król): zespół Rzepczyno istnieje nadal i koncertuje. Stwierdzenie „Rzepczyno zwaliło się…” odnosi się  personalnego odejścia z zespołu Pawła Tomaszewskiego i związanych z tym dla niego konsekwencji w działalności artystycznej. 

SK: Wiesz co mi w tym momencie zaimponowało? Ja myślałem, że dla Ciebie będzie to swego rodzaju klęska artystyczna. Dla mnie jest to niebywałe, że znalazłeś jeszcze siły aby walczyć. Miałeś w sobie dużo pozytywnej siły decydując się na nowo budować zespół.

PT: Kurna Chata istniała już, jak jeszcze istniało Rzepczyno. Graliśmy jeszcze z Jankiem, moim akordeonistą razem w zespole Rzepczyno. Janek już miał swoją Kurną Chatę, a ja dołączyłem do niego po kilku latach jakby. Jednak był to zupełnie inny zespół.

SK: Powiedz mi: czyj był entuzjazm? Kto to pociągnął? Ty to pociągnąłeś..?

PT: Wspólnie.

SK: Ty jesteś najstarszy w zespole?

PT: Janek jest najstarszy. Janek jest już dziadkiem.To jest w zasadzie taki rodzinny zespół, bo wokalistką jest jego, jak to Janek mówi – osobista córka. Maja, druga wokalistka, jest córką naszego byłego skrzypka z Rzepczyna; także znamy się jak stare konie.

SK: Wiesz, jest drugi fenomen tego co robicie – otóż niektórym mogłoby się wydawać, że to już było, że z taką muzyką folkowo-ludową zaczynać znów od tych źródeł gdzie już są Święci Mikołaje i Chudoba. Ale Wy żeście od tej samej strony wystartowali i powiem Ci, że znaleźliście swój własny styl.

PT: Tak… Było bardzo ważne takie jedno ze spotkań po tym jak doszedłem do zespołu oficjalnie – zagraliśmy pierwszy koncert, notabene w moje urodziny. Podczas tej rozmowy określiliśmy jakby swoje cele i obowiązki w zespole, kto co ma robić i czym się zajmować. Na mnie zszedł obowiązek zajmowania się całą logistyką i menadżerowaniem całym zespołem przez wzgląd na doświadczenie wyciągnięte z Rzepczyna. Ale startowaliśmy z punktu zero.

SK: A powiedz mi, czy czujesz się artystą spełnionym już  w tym momencie?

PT: Absolutnie nie. Do tego jeszcze daleko,ciągle staram się bardziej, w tym roku kupiłem sobie lirę korbową – instrument na którym nigdy nie grałem, nawet go  w ręku nie miałem.   

SK: Skończyłeś jakąś szkołę muzyczną?

PT: Nie,  jestem kompletnym analfabetą muzycznym.

SK: No właśnie to skąd masz talent? Od Pana Boga dostałeś, tak?

PT: No tak, można by tak powiedzieć, ale dostałem też od Pana Boga dosyć dużą dawkę lenistwa.

SK: Lenistwa?

PT: Tak i każdy mi to mówi, z moją żoną włącznie.

SK: Gdybyś nie posiadał tego lenistwa, to byłbyś…?

PT: No może szło by to dalej.. albo byłbym lepszy…

SK: Ale jak dalej, jak sądzisz?

PT: To jest tylko gdybanie o tym gdzie mógłbym być.

SK: Kiedyś dyskutowaliśmy o nazwie Kurna Chata, czy to w ogóle jest dobra nazwa. Dziś zmieniłem zdanie i myślę, że jest świetna.

PT: No tak, była bardzo długa i burzliwa dyskusja w zespole po Twojej sugestii żeby zmienić nazwę.

SK: Myślałem wtedy takimi kategoriami jakby komercyjnymi, ale nie miałem racji, przyznaję. Myślę, że warto zachować tą archaiczną nazwę, do tego stylu jaki prezentujecie. Waszą muzykę  nazwałem w opisie, że to jest jak dla mnie – modern-folk. Zgadzasz się?

PT: My na to mówimy taki fusion,ale world’owski.

SK: Fusion folk?  

PT: Albo po prostu kurna folk.

SK: No świetnie, mamy nowy znakomity projekt. Ja powiem Ci tak – do końca życia swojego będę żałował, że Rzepczyno się nie spełniło. Jesteś współtwórcą jednego z najfajniejszych projektów w Polsce.

PT:  No ja mam tak samo. To jest 20 lat mojego muzycznego świata.

SK:  Nie ma szans, żeby to się odrodziło?

PT: Kto wie, jeszcze nie umieramy, zobaczymy. Na razie jest to dla mnie temat absolutnie zamknięty, ale nigdy nie mów nigdy.

SK: Co powiesz o miejscu, w którym się znalazłeś? Rozpoczynamy naszą rozmową cykl programów, rozmów z takimi osobami jak Ty, które coś dokonały, zrobiły obok mainstream’u, coś fajnego artystycznie.  

PT: Miejsce robi wrażenie, naprawdę. Fajna atmosfera, dobrze się tutaj czujemy bo dobrze znamy Tomka.

SK: Jest luzik, prawda? Jest pozytywna wibracja?

PT: No tak. Jedziemy z Kurną Chatą na tym wózku. Jest to inne trochę myślenie o muzyce niż w Rzepczyno. I to jedno, czego nie było w zespole Rzepczyno, przez ostatnie 8 lat istnienia, jeszcze jak ja tam byłem, a jest w Kurna Chata to absolutna determinacja i chęć do pracy u wszystkich. To jest to co pozwala nam wiele zrobić.

SK:  No ale przed chwilą mówiłeś o lenistwie własnym?

PT: Lenistwo, to jest praca nad samym sobą, tak? Ale ważne jest to co się robi w zespole i na rzecz zespołu i dla dobra zespołu, dla tej muzyki.

SK: A powiedz, czy podstawą nie jest to, żeby się lubić?

PT: Myślę, że tak.

SK: Bo jak byliśmy razem na Węgrzech, na tych koncertach, gdzie w ogóle świetnie odebrali was Węgrzy, to ja miałem pewne obawy. Na telebimie widzimy zdjęcia z festiwalu w Szolnok, gdzie byliście wielką gwiazdą i spełniliście oczekiwania. Powiedz coś jeszcze o zespole. Przedstaw dziewczyny.

PT: Na zdjęciu  widzimy Kasię Klukowską – naszą flecistkę i wokalistkę. Ola Piechota zajmuje się wszystkim co jest perkusyjne i charakteryzuje ją potężna wiedza muzyczna i pomysły. Z Janem gram od 2001 roku cały czas, najpierw w Rzepczynie, teraz w Kurnej Chacie, czyli już ponad 15 lat wspólnie; no i Janek jest też takim motorem muzycznym, ma też fajne pomysły.

Dużo rzeczy robi; dużo organizuje, jest instruktorem muzycznym w Ustroniu Morskim. Tam mamy swoją bazę, tam mamy salę prób. Maja Lewicka – nasz drugi wokal, trochę przeszkadzajek. Wszyscy się bardzo dobrze znamy, wszyscy się lubimy.

SK: Ale widziałem też, że się kłócicie czasem.

PT: Tylko i wyłącznie kiedy pojawi się jakiś spór artystyczny. Poza tym nie ma żadnych kłótni.Ja nie pamiętam w ogóle żeby było coś takiego, żebyśmy się kłócili, nie wiem np. o kolor kapelusza czy o jakieś takie rzeczy banalne, nie mające żadnego znaczenia. Jeśli się kłócimy, to tylko dlaczego jest b-mol, a nie c-dur.

SK:  A ja pamiętam, że  jak którejś z dziewczyn brakowało fajek, to się zrobiło tak jakoś nerwowo w samochodzie…

PT: To jest inna para kaloszy, jak to się mówi. Nerwowo w samochodzie? Może któraś z nich była nerwowa.O tym się nie pamięta.

SK: Dobrze, powiedz coś jeszcze szybciutko o planach na nowy rok. Płyta?  

PT: Tak! 2018 rok to nasza druga epka. Już kończymy w zasadzie produkcję. Cały materiał jest w fazie masteringu. W przyszłym roku obchodzimy 10-lecie Kurnej Chaty.

SK: 10 lat?

PT: Tak, licząc jakby od początku zespołu, nie od mojego dojścia do zespołu.

Ale fakt faktem, że zespół powstał w 2008 roku, i w zupełnie innym składzie. Głównym mianownikiem jest Jan Sokolnicki – pomysłodawca i twórca dla tego zespołu. Po 5 latach zespół ukształtował się właśnie tak jak teraz go widać i słychać. No i staramy się zrobić coś więcej.

SK: Dzięki za rozmowę.

Z Pawłem Tomaszewskim rozmawiał Sławomir Król.

Komentarze Facebook
Udostępnień
Click to comment

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ostatnio

Pierwsza na świecie telewizja nadająca regularny program na Facebooku i YouTube, produkująca profesjonalne treści filmowe we współpracy z polskimi przedsiębiorcami, artystami, dziennikarzami, muzykami.

Copyright © 2016 - 2017 by: Compas Multimedia Tomasz Słodki

Do góry
Udostępnień